Otyłość u zwierząt to temat, który wciąż zbyt rzadko pojawia się w codziennych rozmowach, mimo że dotyczy ogromnej liczby psów i kotów. Z pozoru niewinny nadmiar ciała to poważne zagrożenie dla zdrowia. Kiedy zwierzę zaczyna ważyć za dużo, jego organizm nie pozostaje obojętny – pojawiają się choroby, ból, ograniczenia w poruszaniu się. A wszystko zaczyna się zazwyczaj niepozornie: kilka dodatkowych smaczków, trochę mniej ruchu, porcja większa niż potrzeba. I choć intencje bywają dobre, skutki mogą być naprawdę niebezpieczne. Dlatego warto przyjrzeć się problemowi bliżej – spokojnie, konkretnie i z myślą o tym, jak realnie pomóc.
Otyłość u zwierząt – jak sobie z nią radzić?
Szacuje się, że w Polsce nadwagę ma około 30% psów i kotów, a otyłość dotyczy już 10% psów i 13% kotów. Oznacza to, że aż 40% psów i 43% kotów ma nieprawidłową masę ciała.
Otyłość to przewlekła choroba, która wpływa negatywnie na funkcjonowanie całego organizmu. Prowadzi nie tylko do obniżenia komfortu życia, ale również do jego skrócenia. Tkanka tłuszczowa gromadzi się nadmiernie w organizmie, powodując zaburzenia w pracy wielu układów.
Jakie są najczęstsze konsekwencje zdrowotne niewłaściwej diety?
- cukrzyca,
- schorzenia jamy ustnej,
- choroby wątroby i jej stłuszczenie (szczególnie u kotów),
- zaburzenia hormonalne (częstsze u psów),
- choroby serca i układu oddechowego,
- problemy z układem moczowym,
- wyższe ryzyko urazów i nowotworów.
Otyłość to także ból – przeciążone stawy i stan zapalny organizmu są stałym obciążeniem dla zwierzęcia. Dodatkowo zwiększa się ryzyko powikłań podczas zabiegów chirurgicznych i podawania znieczulenia.
Według literatury weterynaryjnej stan nadmiernej masy można podzielić na:
- nadwagę – masa ciała przekracza normę o ponad 15%,
- otyłość – masa ciała przekracza normę o ponad 30%.
Takie klasyfikacje mogą prowadzić do bagatelizowania problemu. Każde odchylenie od prawidłowej masy ciała wymaga uwagi.
Przyczyny nadwagi i otyłości u zwierząt
Podstawowym źródłem problemu jest nadwyżka kaloryczna – ilość spożywanej energii przekracza zapotrzebowanie organizmu. Jednym z najczęstszych błędów jest przekarmianie zwierząt z potrzeby okazywania im uczuć. Wiele osób traktuje dzielenie się jedzeniem jako formę budowania więzi, jednak w przypadku zwierząt może to prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.
Zwierzęta często proszą o jedzenie, a ich reakcje mogą być mylnie interpretowane jako głód. Dodatkowo duże znaczenie mają przysmaki i resztki z ludzkich posiłków – nawet niewielki kawałek może dla małego organizmu oznaczać znaczną porcję kaloryczną.
Stały dostęp do karmy także sprzyja przejadaniu się. Lepszym rozwiązaniem jest kontrola porcji i regularne pory posiłków.
Skuteczne odchudzanie zwierząt - co warto wiedzieć?
Redukcja masy ciała powinna rozpocząć się od pełnej diagnostyki. Czasem przyczyną nadwagi są choroby lub spadek aktywności fizycznej. Podstawą jest określenie kondycji ciała (BCS – Body Condition Score) oraz dokładne obliczenie zapotrzebowania energetycznego.
W procesie odchudzania warto pamiętać, że:
- najlepiej sprawdzają się diety mokre lub surowe – są bardziej sycące przy mniejszej kaloryczności,
- karmy suche często zawierają więcej kalorii i są mniej korzystne przy redukcji,
- ograniczenie białka nie jest wskazane – dieta wysokobiałkowa pomaga chronić masę mięśniową, ograniczając ubytek beztłuszczowej masy ciała.
Warto rozważyć także suplementację:
- probiotykami – wspierają równowagę mikroflory jelitowej,
- kwasami omega-3 – mają działanie przeciwzapalne,
- witaminą E – jako naturalny przeciwutleniacz.
Plan dietetyczny musi być realistyczny i możliwy do wdrożenia w codziennym życiu. Najważniejsze są systematyczność, odpowiednia aktywność oraz unikanie podjadania między posiłkami. Profilaktyka otyłości zaczyna się już w pierwszych miesiącach życia zwierzęcia.
Aktywność fizyczna w procesie odchudzania psa i kota
Ruch to druga – zaraz po jedzeniu – najważniejsza sprawa, jeśli chodzi o odchudzanie zwierzęcia. Ale to nie może być „na hura”. Zwierzak, który ma nadwagę albo jest otyły, nie może od razu zacząć biegać po lesie albo wspinać się po górach. Tak samo jak człowiek, który przez lata siedział głównie na kanapie – trzeba zaczynać powoli.
Na początek wystarczą zwykłe, spokojne spacery. Krótkie, ale regularne. Niech to będzie kilka minut kilka razy dziennie – zamiast jednego, długiego wyjścia. Chodzi o to, żeby organizm zaczął się przyzwyczajać, żeby tętno lekko przyspieszyło, żeby stawy zaczęły się ruszać, ale bez przeciążenia. Jeśli pies nie daje rady długo iść – nie szkodzi. Liczy się rytm i powtarzalność, a nie dystans.
Z czasem można zacząć wydłużać spacery, dorzucić trochę zabawy – piłka, przeciąganie, coś, co uruchomi ciało, ale też zaangażuje głowę. To ważne, bo ruch działa też dobrze na psychikę. Frustracja i nuda często sprawiają, że zwierzak zaczyna obsesyjnie prosić o jedzenie. Aktywność pomaga to rozładować.
Z kotami jest trochę trudniej, ale też da się coś zrobić. Kot nie wyjdzie na spacer z własnej woli, ale można go zachęcić do zabawy – najlepiej w krótkich sesjach, kilka razy dziennie. Chodzi o to, żeby się „rozbudził” i zaczął polować – na piórko, na sznurek, na kulkę. Kilka minut dziennie potrafi zrobić różnicę, zwłaszcza jeśli kot całymi dniami leży i nic nie robi.
Nie trzeba od razu robić rewolucji. Wystarczy zacząć od małych kroków – dosłownie. Regularność i cierpliwość zrobią swoje.
Jak poradzić sobie z żebraniem, frustracją i złymi nawykami?
Dla wielu zwierząt jedzenie to coś więcej niż tylko zaspokojenie głodu. To rutyna, nagroda, sposób na zwrócenie na siebie uwagi. I właśnie dlatego odchudzanie może wiązać się z frustracją, a czasem nawet z zachowaniami problemowymi.
Jednym z najczęstszych zjawisk, które pojawiają się podczas redukcji masy ciała, jest żebranie o jedzenie. Zwierzak, który dotąd dostawał smaczki „przy okazji”, często nie rozumie, dlaczego nagle coś się zmieniło. Stoi przy misce, patrzy wymownie, popiskuje, ociera się, a opiekun – z poczucia winy – sięga po coś z szuflady. I tak koło się zamyka.
Żeby przerwać ten schemat, warto wprowadzić nowe rytuały. Zamiast smaczka – zabawa. Zamiast bezwiednego podjadania – wspólne aktywności, które budują relację w inny sposób. Zwierzę musi dostać coś w zamian – niekoniecznie jedzenie, ale uwagę, kontakt, ruch.
Bardzo dobrze sprawdzają się zabawki interaktywne, jak kule-smakule, maty węchowe czy miski spowalniające jedzenie. Z jednej strony wydłużają czas spożywania posiłku, z drugiej – dają poczucie, że trzeba się postarać, żeby zdobyć jedzenie. To ważne szczególnie u psów i kotów, które z natury są łowcami. Jeśli codzienna porcja jedzenia trafia po prostu do miski, cała potrzeba szukania, węszenia, zdobywania – zostaje uśpiona. A nuda to najlepszy przyjaciel frustracji.
Niektóre zwierzęta łatwiej przestawiają się na nowe zasady, inne potrzebują więcej czasu. Warto być konsekwentnym, ale też obserwować sygnały. Jeśli pojawia się wyraźny niepokój, warto zwiększyć częstotliwość interaktywnych zabaw lub zmienić rytm dnia, tak żeby zwierzak nie kojarzył każdej przerwy z oczekiwaniem na jedzenie.




