Nie jest tajemnicą, że dobrze zaprojektowana reklama potrafi skutecznie wpłynąć na wybory zakupowe konsumentów. Dotyczy to również właścicieli zwierząt, którzy coraz częściej kierują się przekazem marketingowym przy wyborze karmy dla swoich pupili. Właśnie dlatego odpowiedni projekt etykiety na opakowaniu karmy dla psa czy kota ma ogromne znaczenie — tym bardziej że jej treść musi być zgodna z przepisami prawa.
Znaczenie etykiety – więcej niż opakowanie
Wiele etykiet stworzono tak, aby budzić emocje właścicieli zwierząt. Często pokazują one konkretne rasy czy rozmiary psów lub kotów, co sprawia, że właściciele łatwo mogą się z takim przekazem utożsamić. O wiele trudniejsze jest stworzenie etykiety, która trafi do wszystkich — niezależnie od rasy czy wieku zwierzęcia. Wtedy głównym atutem staje się unikalny skład lub właściwości produktu. Niestety, z powodu uproszczeń, informacje umieszczone na opakowaniu mogą czasem wprowadzać kupującego w błąd.
Geny kontra rzeczywistość
Dobry przekaz marketingowy opiera się na prostocie i jasności komunikatu. Często bazuje również na wynikach badań naukowych, które jednak bywają cytowane fragmentarycznie i wyjęte z kontekstu. Dzięki temu brzmią przekonująco, nawet jeśli nie oddają prawdy. Przykładem jest powoływanie się na pochodzenie psa od wilka i przynależność do rzędu mięsożernych — stąd wyciąga się wniosek, że psy powinny jeść wyłącznie mięso. To uproszczenie, które nie przystaje do aktualnych ustaleń naukowych.
Obecnie niektórzy badacze podważają teorię, jakoby psy pochodziły bezpośrednio od wilków — sugerują raczej, że oba gatunki miały wspólnego przodka. Co więcej, psy przystosowały się do życia w pobliżu ludzi, co miało wpływ na ich dietę i zachowanie. Genetycznie różnią się od wilków w ponad 40 aspektach anatomicznych i morfologicznych. Te różnice mają znaczenie także w kontekście żywienia.
Ciekawym przykładem jest panda wielka — mimo że należy do mięsożernych niedźwiedziowatych, jej dieta opiera się niemal wyłącznie na bambusie. Układ pokarmowy pandy nie uległ jednak większym zmianom od strony morfologicznej, choć od milionów lat nie spożywa mięsa. Pokazuje to, że adaptacja do diety zależy nie tylko od genów, ale i od warunków środowiskowych.
Czy więcej zawsze znaczy lepiej?
Niektóre składniki pokarmowe, choć potrzebne w diecie w niewielkich ilościach, mogą być szkodliwe w nadmiarze. Właśnie dlatego organizacje takie jak FEDIAF w Europie czy AAFCO w Stanach Zjednoczonych ustalają konkretne normy dotyczące składu karm. Co ciekawe, normy amerykańskie bywają mniej rygorystyczne — np. dopuszczalna zawartość cynku w karmach jest tam wyższa niż w Unii Europejskiej.
Zarówno producenci, jak i sprzedawcy powinni uważnie analizować etykiety produktów, które oferują. Dobrze dobrana karma powinna być dostosowana do wieku, kondycji i potrzeb konkretnego zwierzęcia — np. czy jest sterylizowane, czy ma nadwagę, albo czy prowadzi aktywny tryb życia.
Węglowodany w diecie – wróg czy sprzymierzeniec?
Jednym z głównych argumentów osób promujących karmy oparte wyłącznie na mięsie jest rzekomy brak zdolności psów i kotów do trawienia węglowodanów. Tymczasem badania przeczą temu twierdzeniu. Eksperyment przeprowadzony na 40 kotach wykazał, że są one w stanie przyswajać ponad 90% węglowodanów zawartych w karmie, a strawność ryżu sięgała aż 98%. Nawet przy diecie zawierającej 35% węglowodanów nie odnotowano niekorzystnych zmian w poziomie glukozy i insuliny we krwi.
W naturze koty zjadają swoje ofiary w całości — nie tylko mięśnie, ale też wnętrzności, w tym treść pokarmową przewodu pokarmowego, często zawierającą częściowo strawione rośliny. Dlatego gotowane, wysokiej jakości zboża mogą stanowić dobre źródło energii i nie zaburzają naturalnego metabolizmu kota




