Cisza. Miękkie futro, zadowolone mruczenie, leniwe przeciąganie się na kanapie. Sielanka. A potem nagle… pac! – zęby w dłoni. Zaskoczenie, może lekka irytacja, a w głowie jedno pytanie: Dlaczego on to robi?
Choć czasem może się wydawać, że kot gryzie „złośliwie” albo „dla sportu”, prawda kryje się głębiej – w jego instynktach, wychowaniu i naszej reakcji (a raczej jej braku). To nie akt zemsty. To komunikat, którego my, ludzie, często nie rozumiemy.
Żeby zrozumieć to zachowanie, trzeba wejść w koci świat. A tam – za pozornym spokojem – kryje się mały drapieżnik, który dokładnie wie, kiedy i po co używa zębów.
Kot – udomowiony drapieżnik
Mimo wspólnej z człowiekiem historii, domowy kot nadal zachowuje wiele cech swoich dzikich przodków. W przeciwieństwie do psów, które były intensywnie selekcjonowane pod kątem współpracy z człowiekiem, koty przez długi czas żyły obok ludzi raczej niż z nimi. Te mniej towarzyskie zwykle po prostu odchodziły.
W efekcie koty nie zatraciły naturalnych odruchów drapieżnika. Szczególnie ważny pozostaje tzw. łańcuch łowiecki, czyli sekwencja działań prowadzących do upolowania zdobyczy. Obejmuje on m.in. poszukiwanie, skradający się ruch, skok, chwytanie, „zabawę” ofiarą, a w końcu jej zabicie i – czasem – zjedzenie. Koty domowe często pomijają ostatni etap, zwłaszcza jeśli nie są głodne, ale cała reszta łańcucha pozostaje w pełni aktywna.
Czym jest inhibicja gryzienia?
To pojęcie odnosi się do umiejętności kontrolowania siły użycia zębów w różnych sytuacjach. Młode koty nabywają tę umiejętność podczas tzw. pierwotnej socjalizacji, która przypada na okres między 12. a 16. tygodniem życia. W tym czasie kocięta uczą się poprzez zabawę z rodzeństwem i interakcję z matką, jak bezpiecznie używać zębów i pazurów.
Gdy jedno kocię ugryzie zbyt mocno, inne szybko pokazuje mu, że przekroczyło granicę. Taka reakcja buduje zrozumienie, że niektóre zachowania są nieakceptowalne – i to bez udziału człowieka.
Jeśli kot zostanie oddzielony od matki i rodzeństwa zbyt wcześnie, nie nauczy się tej ważnej umiejętności. Efektem może być dorosły osobnik, który nie potrafi kontrolować siły ugryzienia i traktuje ludzkie dłonie jak ofiarę. Dlatego kocięta powinny przebywać z rodziną przynajmniej do 12. tygodnia życia. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy w domu znajduje się już stabilny, dorosły kot, który może przejąć rolę nauczyciela.
Dlaczego kot gryzie podczas głaskania?
Warto pamiętać, że w kocim świecie nie istnieje gest głaskania w ludzkim rozumieniu. Koty kontaktują się przez ocieranie pyszczkiem, wspólne lizanie czy spanie w bliskim kontakcie. Długie i powtarzalne ruchy ręką po grzbiecie mogą być odbierane jako coś nieprzyjemnego.
Do tego dochodzi brak uważności ze strony opiekuna. Kot często wysyła subtelne sygnały – napięcie mięśni, ustawienie uszu, machnięcie ogonem – które świadczą o rosnącym dyskomforcie. Ignorowanie tych znaków może skończyć się ugryzieniem. Z perspektywy kota – to całkiem zrozumiała reakcja.
Jak radzić sobie z gryzieniem?
Najskuteczniejsze rozwiązanie to kanalizowanie naturalnych instynktów. Kot MUSI polować – to potrzeba wpisana w jego biologię. Brak możliwości realizacji łańcucha łowieckiego skutkuje próbą znalezienia „ofiary” w otoczeniu – często są to nasze stopy, dłonie, nogi pod kołdrą lub łydki w drodze do kuchni.
Rozwiązanie? Regularna zabawa, która imituje polowanie. Sprawdzą się zabawki na wędce, małe piłeczki, myszki czy bezpieczne domowe przedmioty (np. zakrętki, sznureczki – oczywiście pod nadzorem). Zabawa powinna kończyć się podaniem smakołyku, co pozwala „domknąć” łańcuch i daje kotu poczucie sukcesu.
Pamiętajmy, że w naturze kot podejmuje dziennie ok. 100 prób polowania, z czego tylko część kończy się sukcesem. Dlatego wystarczy kilka sesji dziennie po 2–3 minuty, zwłaszcza przed posiłkami.
Co robić, gdy gryzie podczas pieszczot?
Tu najważniejsza zasada to: obserwuj i respektuj granice. Nie każdy kot lubi być głaskany długo i wszędzie. Dobrym miejscem do kontaktu są okolice głowy – od czoła do łopatek. Grzbiet może być drażliwy, zwłaszcza jeśli zwierzak cierpi na schorzenia kręgosłupa lub syndrom falującej skóry.
Zawsze lepiej dotknąć kota za mało, niż za dużo. Uważność na sygnały zapobiegnie nieprzyjemnym sytuacjom.
Czego nie robić NIGDY
Nigdy nie należy „oddawać” kotu, który ugryzł – bicie, pryskanie wodą, czy łapanie za kark nie tylko nie pomoże, ale może prowadzić do utraty zaufania i trwałych zaburzeń zachowania.
Nie wolno też bawić się rękami nawet z małymi kociętami – taki nawyk utrwalony w dzieciństwie może być bardzo trudny do zmiany w dorosłości.
Jeśli kot ugryzie zbyt mocno – najlepiej zasyczeć, tak jak zrobiłby to inny kot. To naturalny dla niego sygnał granicy. A jeśli złapie zębami podczas zabawy – należy znieruchomieć. Przestanie być interesujące to, co się nie rusza.




