Kot u lekarza – problem trudnego pacjenta, część I

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

            Wyjście z kotem do gabinetu weterynaryjnego to często sytuacja bardzo stresująca – zarówno dla zwierzaka, jak i dla opiekuna. Czy da się temu jakoś zaradzić? Zdecydowanie jest kilka sposobów, by zminimalizować napięcie i ułatwić tę procedurę wszystkim zainteresowanym stronom. Po szczegóły zapraszam poniżej

Kot jako „trudny pacjent” – z czego to wynika?

            Problem z kotem jako pacjentem weterynaryjnym jest generalnie złożony i mocno indywidualny – jedne zwierzaki będą na pobyt w lecznicy reagować ciekawością i zainteresowaniem, inne będą udawały, że dosłownie „ich tam nie ma”, a jeszcze kolejne mogą reagować bardzo nerwowo, z agresją na podłożu lękowym włącznie. Oczywistym jest, że dzieje się tak, bo każdy kot jest trochę inny i w zasadzie jest to truizm. Niemniej chciałabym poświęcić kilka słów temu, dlaczego koty to w ogólności trudni pacjenci medyczni.

            Poniżej opisuję parę powodów, które ściśle powiązane są z kocią naturą i systemem reakcji. A zatem:

  • koty nie przepadają za gwałtowną zmianą czy to miejsca, czy sytuacji, która je otacza – wyjazd do lecznicy jest dla kota w pewnym sensie tym, czym prawdopodobnie dla nas byłoby porwanie przez statek kosmiczny. Nie ma w tym nic miłego, za to jest sporo zagrożeń i niespodziewanych (a czasami wręcz nieprzyjemnych) sytuacji. Dlatego często koty po opuszczeniu domu stają się nerwowe. Tracą poczucie bezpieczeństwa, a co za tym idzie silniej reagują na wszelkie otaczające je bodźce, w tym na badanie lekarskie;
  • koty nie lubią być dotykane wbrew ich woli – dla kota, który w naturze występuje w podwójnej roli (drapieżnika i ofiary) niespodziewany i obcy dotyk nie jest niczym miłym. Zwierzak może go wręcz interpretować jako informację o bliskim zagrożeniu, przez co niektóre osobniki na niespodziewany dotyk reagują bardzo gwałtownie. Niestety tak się składa, że badaniom weterynaryjnym zwykle towarzyszy konieczność dotykania i to dość zdecydowana. Dlatego zwierzak może się bronić i wyrywać, co powinno być zupełnie zrozumiałe dla personelu medycznego i powinno spotkać się z właściwym podejściem;
  • koty NIGDY nie są złośliwe i nie robią nam na złość, ale bywają panikarzami – zwierzak, który jest poddawany bardzo silnemu stresowi podczas badania w lecznicy może dosłownie „walczyć o życie”.  Dlatego nie należy uznawać go za „wrednego” (piszę o tym, bo na taki przypadek niestety się natknęłam), tylko uświadomić sobie jego emocje, a następnie zrozumieć stan, w jakim znajduje się zwierzak. Bez tego każde badanie faktycznie będzie walką, która jest zupełnie zbędna i tylko pogarsza całą sytuację.

            Dlatego właśnie u tych pacjentów tak ważne jest odpowiednie podejście i pewien rodzaj delikatnych negocjacji, w których ustala się zasady – zarówno te dla ludzi, jak i te dla kota.

AdobeStock 290835205

Jak przygotować się na wizytę?

            Jeśli wyjście z Waszym kotem do lecznicy zaczyna się od krwawej bójki, która towarzyszy procesowi pakowania zwierzaka do transportera, to znaczy, że zdecydowanie musicie popracować nad procesem przygotowań do wizyty. 

            Jeśli chodzi o problem towarzyszący transporterom, to najczęściej wynika on ze złych doświadczeń – albo do których doszło bezpośrednio w podróży, albo w jej efekcie (np. w lecznicy). Transporter zaczyna być przez to kojarzony z pułapką, w którą kot wpada, przez co traci poczucie bezpieczeństwa i kontroli. 

            Aby przepracować ten stan, warto zacząć kojarzyć kotu transporter z zabawą, przysmakami i dobrym samopoczuciem. Należy więc ustawić go gdzieś na widoku, aby kot mógł go swobodnie na co dzień obwąchiwać i oglądać bez presji. Można w środku umieścić wygodne posłanie, wrzucać tam zabawki lub wkładać przysmaki. Gdy kot sam wejdzie do transportera – należy go koniecznie pochwalić i nagrodzić (np. dodatkowymi przysmakami). Wejście do transportera nie może się każdorazowo wiązać z poczuciem zagrożenia. Jeśli przejdziemy przez ten krok – będzie nam o wiele łatwiej dbać o zwierzaka.

            W tym miejscu chciałabym też poruszyć bardzo ważną kwestię: rezygnacja z posiadania transportera w celu obniżenia kociego stresu wcale nie jest dobrym rozwiązaniem. Jak zobaczycie dalej, transporter podczas samej wizyty pełni bardzo ważną funkcję, a podczas transportu między domem a gabinetem pomaga zapewnić bezpieczeństwo kociemu pacjentowi. Jest to też nieodzowny element wyposażenia, jeśli nasze zwierzę dozna jakiegoś wypadku i musi być przewiezione do lecznicy na twardym, stabilnym podłożu. Transporter pomaga również w opanowaniu wszelkich kocich „wpadek” w trakcie podróży, które najczęściej są objawami stresu zwierzaka (chodzi np. o wypróżnienia lub wymioty). Dlatego nie zastępujcie transportera szelkami czy kawałkiem koca lub, co gorsza, niewentylowaną odpowiednio torbą czy pojemnikiem. Tylko korzystając z odpowiedniego zabezpieczenia, nie narazicie swojego pupila na niepotrzebne zagrożenia, jak na przykład ucieczka z rąk człowieka. 

AdobeStock 206835640

Wizyty bez przyczyn zdrowotnych

            Po przeprowadzeniu treningu związanego z odwrażliwianiem kota na transporter można przejść do kroku drugiego. Są to wyjazdy do lecznicy „po nic” – czyli tylko w odwiedziny lub na jakieś zupełnie nieinwazyjne zabiegi typu ważenie. Kot powinien podczas takiej wizyty mieć dużo swobody, aby bez przeszkód eksplorować przestrzeń zgodnie z własnymi chęciami i upodobaniami. Jeśli to możliwe, warto też podać mu kilka przysmaków, by wzmocnić dobre skojarzenia z gabinetem. Na takie „luźne odwiedziny” warto umawiać się rano, przed innymi pacjentami, gdy w pomieszczeniach nie ma jeszcze mieszaniny zwierzęcych zapachów, a atmosfera jest spokojna i pozbawiona dodatkowych zakłóceń (np. odgłosów zdenerwowanych zwierząt w poczekalni).

            U niektórych zwierzaków dobrze działają też łagodne środki uspokajające aplikowane przed wizytą. Zwykle są to dostępne bez recepty suplementy dedykowane psom i kotom. Pomimo łatwiej dostępności tych środków ich użycie zawsze należy skonsultować z lekarzem weterynarii.

Działania w gabinecie weterynaryjnym

            Aby ułatwić kotu samo przebywanie w gabinecie, warto zastosować kilka poniższych rozwiązań, których celem jest jak największe usprawnienie procedur, przy jednoczesnym zagwarantowaniu jak najwyższego komfortu pacjenta:

  • nie wyciągać kota na stół bez potrzeby ani na siłę – jeśli zaczniecie się szarpać ze zwierzakiem, on jeszcze bardziej się zestresuje i może wejść w fazę walki, która dosłownie ma szansę przerodzić się w starcie o życie. Dlatego zdecydowanie lepiej jest dać kotu czas, wyjąć go z bezpiecznego transportera w momencie badania, a nie na długo przed nim oraz zadbać o to, by po zakończonych procedurach medycznych pacjent mógł swobodnie wrócić do swojej transporterowej kryjówki. W jej obrębie będzie się czuć zdecydowanie bezpieczniej niż na lecznicowym stole. Ponadto najlepiej, by transporter był otwierany z góry, aby w razie czego kot mógł przebywać w jego dolnej części podczas prostych czynności, takich jak na przykład osłuchiwanie. To też jest bardzo pomocne przy redukcji lecznicowego stresu;
  • znać zasady anatomii – to bardzo ważne, gdy kota trzeba mocniej przytrzymać, na przykład w trakcie badania. Podstawowa znajomość anatomii pozwala nam chwytać zwierzę bezpiecznie i możliwie nieboleśnie, a jednocześnie stabilnie. Pamiętajmy, by unikać podnoszenia kota za sam kark (zwłaszcza dorosłego!), ponieważ jest to dla niego niekomfortowe i wiąże się behawioralnie z dużym napięciem;
  • czytać kocie sygnały i reagować – jeśli kot naprawdę się broni i buntuje podczas badania, często lepiej jest zrobić przerwę i pozwolić zwierzakowi na chwilowe odzyskanie kontroli nad sytuacją, niż walczyć do upadłego, potęgując stres. Kot, który poczuje, że jednak ma jakiś wpływa na to, co się z nim dzieje, często staje się dużo bardziej spokojny i współpracujący w trakcie czynności medycznych;
  • nie eskalować emocji – nasz stres jest przez koty, jako zwierzęta bardzo empatyczne, błyskawicznie wyczuwany. Jeśli więc wizyta z kotem w gabinecie jest dla nas trudnym przeżyciem, czasami lepiej poprosić, by ktoś inny zabrał naszego zwierzak do lekarza. Czasami można też zostawiać kota w rękach personelu pomocniczego na czas badań, jednak nie rekomenduję tego w miejscach, które są dla opiekuna nowe i nie ma jeszcze wyrobionego zaufania do lecznicowych pracowników. Chodzi o to, by wobec zwierzęcia nie zostały zastosowane jakieś procedury siłowe, które mogłyby ponownie zrazić go do wizyty w gabinecie.
AdobeStock 107108883

Odpowiednie podejście personelu medycznego

            Aby otoczyć kota odpowiednią opieką, potrzebna jest też wiedza i doświadczenie osób pracujących w lecznicy. To od ich podejścia w dużym stopniu będą zależały reakcje kociego pacjenta. 

            Niektóre placówki idą z duchem czasu i, kopiując amerykańskie rozwiązania, tworzą osobne gabinety przeznaczone do przyjmowania wyłącznie kotów. Jest to doskonały pomysł, ponieważ w takich pomieszczeniach zazwyczaj obecne są rożnego rodzaju półki, drapaki i kryjówki, które mogą pomóc kotu rozładować stres. Ponadto stosuje się tam wspomaganie w postaci syntetycznych analogów kocich feromonów policzkowych, co także łagodzi kocie nerwy. Często też w tego typu miejscach koty mają osobną, wydzieloną poczekalnie. 

            Co jednak robić, jeśli nie mamy dostępu do tak luksusowej przychodni dla zwierząt? Można mimo wszystko zadbać o dodatkową poprawę warunków w lecznicy. Na początek warto umawiać się z kotem na konkretną godzinę właśnie po to, by czas oczekiwania z zatłoczonej poczekalni był jak najkrótszy (obecnie jest to także korzystne dla nas ze względów epidemiologicznych). 

            Ponadto koniecznie trzeba obserwować działania lekarza i personelu pomocniczego: jak odnoszą się do pacjenta, jakich metod używają w kontakcie z kotem, czy nie stosują przypadkiem zbędnych działań o charakterze awersyjnym. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek zastrzeżenia do jakości opieki medycznej, jaką otrzymuje Wasz pupil, macie prawo pobrać dokumentację pacjenta z lecznicy i przenieść zwierzaka pod opiekę innego specjalisty, o ile będzie to faktycznie służyć dobru zwierzaka.

Przypadki beznadziejne – co robić?

            Niestety czasami zdarza się tak, że nasz kot, pomimo wkładanej pracy i dobrych chęci, jest zwierzakiem nieobsługiwalnym. Mogą za tym stać wcześniejsze fatalne doświadczenia bądź też indywidualne predyspozycje zwierzaka. Czy w takim wypadku jesteśmy zmuszeni do rezygnacji z opieki weterynaryjnej? Absolutnie nie! Mamy natomiast dwa rozwiązania:

  1. Gabapentyna podawana w porozumieniu z lekarzem weterynarii – jest to lek stosowany u pacjentów cierpiących na padaczkę, jednak podawany doraźnie w odpowiednich dawkach powoduje, że zwierzak staje się zdecydowanie łagodniejszy, mniej nerwowy i lekko ospały, dzięki czemu mniej przejmuje się wyjściem do lecznicy. UWAGA! Tego środka nie wolno stosować samodzielnie! Zawsze musi czuwać nad tym lekarz, który dobiera dawkę dla konkretnego pacjenta oraz zezwala na użycie leku.
  2. Wizyty domowe – bywa, że najlepszym rozwiązaniem jest niezabieranie kota do lecznicy, lecz zaproszenie lekarza do domu. Kot w znanym i bezpiecznym środowisku potrafi zachowywać się o wiele spokojniej, co bardzo ułatwia pracę lekarzowi. Oczywiście nie da się tą metodą załatwić wszystkich kwestii weterynaryjnych, ale np. badanie okresowe, pobranie krwi czy zaaplikowanie leków może się w ten sposób odbywać. 

            Przydatne jest też, by w przypadku terapii długotrwałych opiekun poprosił o przeszkolenie w aplikowaniu kotu niezbędnych medykamentów, takich jak tabletki, podskórne zastrzyki czy kroplówki. Realizowanie zaleceń lekarskich w warunkach domowych, bez konieczności ciągłych wizyt w przychodni, mogą zdecydowanie poprawić stan ogólny pacjenta w ujęciu długoterminowym. Pamiętajmy bowiem, że u kota każdy stres może się łączyć z obniżeniem odporności, pociągającym za sobą pogorszenie ogólnego stanu pacjenta. 

AdobeStock 71582058

Podsumowanie

            Mam nadzieję, że po lekturze tego tekstu wiecie już, jak ważne jest to, by pomóc kotu zmniejszyć swój lęk przed wizytą u lekarza weterynarii. Pamiętajcie, że nawet z najbardziej na świecie „nierokującym” kotem warto podjąć pracę nad istniejącym problemem. Starajcie się też celnie wybierać personel medyczny, który zajmuje się Waszym zwierzakiem. Tak jak nie zapisujecie się do lekarza z przypadku – tak samo nie róbcie tego, umawiając na wizytę swojego pupila. Dobry lekarz weterynarii potrafiący wczuć się w koci stan psychiczny to skarb i czasami naprawdę niełatwo go znaleźć, ale zdecydowanie warto szukać.

Podziel się:

Spis treści

Najnowsze: