DuckLove – ubrania najwyższej jakości

„Chciałabym, żeby moja marka była identyfikowana z wygodą, praktycznością i jakością. Zależy mi na zachowaniu harmonii między estetyką ubrań a ich funkcjonalnością, aby dawały radość zarówno pupilom, jak ich opiekunom”. – o początkach działalności w naszej branży, ofercie dla sklepów zoologicznych, a także o planach na przyszłość, celach i marzeniach opowiada Monika Hoffmann, właścicielka marki DuckLove

Rozmawia: Alicja Kulbicka 


Jako DuckLove jesteście obecni na rynku już od czterech lat, jednak nie wszyscy wiedzą, jak wyglądały Wasze początki. Skąd wziął się pomysł na szycie ubrań dla zwierząt i jak udało się przekształcić go w prężnie rozwijający się biznes?

Prawdę mówiąc, nie planowałam tego. Pomysł pojawił się dość spontanicznie cztery lata temu, po tym jak do naszej rodziny dołączył nowy członek – pudel Pudding. Okazało się, że ze względu na rasę jest zwierzakiem potrzebującym bardzo szczegółowej pielęgnacji, gdyż pozostawienie sierści samej sobie powoduje kołtunienie. Podczas spacerów z łatwością przyklejają się do niej różnego rodzaju rzepy, patyki, liście, a zimą tworzą się kule śnieżne. Wszystko zaczęło się od tego, że chcąc zabezpieczyć go przed warunkami atmosferycznymi, a co za tym idzie ciągłym kąpaniem, zaczęłam szyć dla niego ubrania.

Dlaczego nie szukałaś wśród gotowych produktów, dostępnych na rynku?

Rzeczywiście, na rynku były takie produkty, jednak nie mogłam wśród nich znaleźć niczego, co by mi odpowiadało. Wszystko było albo za duże, albo za małe, albo z nieodpowiedniego materiału. Pudding jako pudel ma sierść, która łatwo się kołtuni. Zaczęłam się tym tematem interesować, rozglądać za odpowiednimi materiałami – szybko zrozumiałam, że na polskim rynku brakuje produktów, które spełniałyby moje wymagania, i że ten problem mam z pewnością nie tylko ja.

DuckLove 3

Uczyłaś się szyć od podstaw? Musiałaś mieć talent!

Tak, to była długa nauka! Od samego początku współpracowałam z zaprzyjaźnioną pracownią krawiecką. Zależało mi na tym, żeby ubrania były szyte precyzyjnie i starannie, by cechowało je nie tylko użycie dobrych jakościowo materiałów, lecz także wykonanie z dbałością o każdy szczegół, na wysokim poziomie. Pierwszym ubraniem dla Puddinga był kombinezon wodoodporny. Sprawdzał się nie tylko podczas deszczu, ale także w lesie w sezonie grzybobrania – był wykonany ze śliskiego materiału, w który kleszcze tak łatwo nie mogły się wczepić. 

W jaki sposób od szycia ubrań dla swojego psa przeszłaś do produkcji ich na zamówienie?

Kiedy Pudding pojawił się w naszej rodzinie, założyłam mu profil na Facebooku. Oczywiście zamieszczałam tam jego zdjęcia. Gdy zobaczyłam, jak dobrze prezentuje się w moich kreacjach, i jakie budzi zainteresowanie, zmieniłam jego nazwę na DuckLove by Pudding. Prezentowałam tam ubrania, które dla niego tworzyłam, i pojawili się pierwsi klienci. Tak się zaczęło. Mimo że fanpage nie miał początkowo dużej popularności (w tamtym czasie ok. 600 obserwujących), bardzo szybko zaczęłam dostawać mnóstwo wiadomości, na które starałam się na bieżąco odpowiadać, za każdym razem pytając o wymiary psa i inne informacje niezbędne do realizacji zamówienia. Stwierdziłam, że dobrze by było to ustandaryzować , dlatego założyłam sklep.

Jakie było najważniejsze wyzwanie, któremu musiałaś sprostać od początku działalności?

Całkowite przeorganizowanie mojego dotychczasowego życia. Wcześniej, przez około 10 lat, pracowałam w szkole, byłam pedagogiem. Pomimo współpracy z pracownią krawiecką, chciałam też sama posiadać umiejetność szycia. Niełatwo było się tego nauczyć. Początkowo myślałam, że nie będę musiała tego robić, okazało się jednak, że nie zawsze można liczyć na pomoc krawcowej, a zamówienia trzeba realizować na bieżąco. Musiałam więc być w tym zakresie samodzielna. Początkowo miałam tylko ołówek, starą maszynę Łucznika – no i próbowałam. Oglądałam dużo filmów instruktażowych, zapisałam się do szkoły krawieckiej, brałam prywatne lekcje u krawcowej. Myślałam, że będzie nieco łatwiej, ale nauczyłam się!

Skąd bierzesz materiały do swoich kreacji? W jaki sposób je wybierasz? Powiedziałaś, że muszą spełniać określone wymagania.

Jeżdżę, dotykam tkaniny, zamawiam próbki. Problem, jaki od początku widziałam na rynku, polega na tym, że firmy często używają tanich materiałów, ponieważ obawiają się, że klienci nie będą w stanie zapłacić więcej i nie będą zainteresowani droższym produktem. Ja podchodzę do tego zupełnie inaczej – kupuję drogie materiały, które są miękkie i ogólnie lepszej jakości – nie krępują ruchów psa, co przekłada się na jego komfort. Zazwyczaj sprowadzam materiały z zagranicy, głównie z Holandii i Niemiec. Zwracam uwagę na różnicę między takimi cechami materiałów jak wodoszczelność a wodoodporność. Dla mnie to bardzo istotne – ubranie wodoszczelne to takie, które całkowicie nie przepuszcza wody, wodoodporne zapewnia ochronę przed deszczem, ale do pewnego czasu. Swoją produkcję ukierunkowuję na wodoszczelność, ale taką, która nie będzie na tyle nieprzepuszczalna, żeby utrudnić skórze oddychanie. 

DuckLove 2

Kiedy rozmawialiśmy ostatnim razem, czyli dwa lata temu, byłaś w szczególnym momencie swojej działalności – świeżo po oficjalnej prezentacji marki na rynku. Jakie cele udało się od tego czasu osiągnąć?

Przede wszystkim założyłam sklep internetowy – to mi naprawdę pomogło w usprawnieniu i poszerzeniu sprzedaży. Wzrosło też zainteresowanie wśród klientów zagranicznych. Poza tym mam nową, większą pracownię osobistą z profesjonalnymi przemysłowymi maszynami do szycia. Póki co cały czas w domu, ale plan jest taki, by w niedalekiej przyszłości przenieść się z pracą w osobne miejsce. Korzystam wciąż z pomocy dwóch zewnętrznych pracowni krawieckich, które wspomagają mi w realizacji zamówień. 

Powoli wprowadzałam też standardowe produkty dla poszczególnych ras psów – do tej pory robiłam wszystko pod wymiar, na zamówienie. Pierwszą „rozmiarówkę”, składającą się z kilku rodzajów ubrań, wysłałam do sklepu w Krakowie. Bardzo szybko się sprzedała. Do końca tego roku planuję ustandaryzować ofertę i wprowadzić do niej konkretne rozmiary, a szycie na zamówienie ma być tylko dodatkiem dla klientów, którzy mają nietypowe potrzeby.

Obserwując Twoją stronę internetową, można odnieść wrażenie, że przywiązujesz bardzo dużą wagę do estetyki ubrań. Twoje kolekcje są w stylu fashion. Jednak rynek w większości wygląda trochę inaczej – jesteśmy przyzwyczajeni do pewnej neutralności. Dlaczego zdecydowałaś się przełamać tę konwencję i pójść właśnie w takim kierunku?

Za dużo jest tej ogólnodostępnej neutralności, na ulicach jest szaro. Ludzie wychodzą z psami i są niewidoczni, wtapiają się w tłum, a wierzę, że często chcieliby zabłysnąć. Mają wspaniałego psa, są z niego dumni i myślę, że chętnie by to podkreślili wyróżniającym się strojem. Opiekunowie psów coraz częściej chcą, by ubrania ich pupili nie tylko były funkcjonalne, ale także odpowiednio się prezentowały. Mam na przykład klientów z Krakowa, którzy zamówili dla swojego pudla srebrny kombinezon ze skrzydłami – robił furorę. Poza tym u mnie jest to kwestia wyobraźni. Po prostu trafiam na te materiały i od razu widzę, że można stworzyć z nich coś fascynującego. Ludzie traktują dzisiaj swoich pupili jak członków rodziny, nie jest więc dziwne, że chcą ich pięknie ubierać. Projektuję zresztą również ubrania dla ludzi i często zdarza się, że dostaję zamówienie na wykonanie kreacji dla opiekuna i jego pupila – z tego samego materiału.

Jak w ogóle postrzegasz rynek ubrań dla zwierząt w Polsce? Dawniej często ubieranie psów było traktowane jako swego rodzaju „fanaberia”. Czy dzisiaj to się zmieniło?

Tak, świadomość rośnie. Kiedyś rzeczywiście nikt nawet by nie pomyślał w ogóle o ubraniu dla psa, tym bardziej w ekscentrycznym stylu. Dzisiaj ludzie coraz częściej interesują się takimi produktami. Myślę, że tak różnorodna oferta, jaką rynek obecnie proponuje, powoduje, że klient szuka coraz ciekawszych pomysłów i ma czasem bardzo nieoczywiste oczekiwania. My jako producenci musimy im sprostać – wszystko to się wzajemnie napędza. Różnorodność ras psów wpływa na wzrost potrzeb i oczekiwań. 

Z biznesowego punktu widzenia – odczuwasz jakieś negatywne skutki pandemii i ogólnie niepewności, której jesteśmy ostatnio świadkami na rynku?

Nie, widzę wręcz pozytywne efekty. Ostatni czas był dla mnie bardzo dobry. Ludzie dłużej przebywali w domach, więc też więcej uwagi poświęcali na wyszukiwanie dla swoich pupili ciekawych produktów. Poza tym cały proces związany z obsługą zamówienia jestem w stanie przeprowadzić osobiście, przez Internet, więc też nie dotknęło mnie zamknięcie sklepów.

Czy były jakieś plany, z których musiałaś zrezygnować?

Pokaz mody. Rozmawialiśmy zresztą o tym ostatnim razem. Pokaz miał odbyć się pod koniec marca, w połowie miesiąca wybuchła pandemia. Oczywiście myślę o powrocie do tego tematu, tym bardziej że wszystko mam przygotowane, łącznie z wystrojem sceny, oświetleniem, modelami i strojami, więc teraz to już nie wydaje się tak duże wyzwanie, jakim było dla mnie wówczas. Nie chcę podawać na razie konkretnego terminu, ale jest szansa, że pokaz odbędzie się jeszcze w tym roku.

Nie zajmujesz się wyłącznie szyciem ubrań. Od samego początku rozwijałaś też linię własnych kosmetyków dla psów. Jak w tym momencie wygląda Twoja oferta produktowa?

To się nie zmieniło. Cały czas skupiam się właśnie na tych dwóch grupach asortymentowych: ubrania i kosmetyki. Jeżeli chodzi o ubrania, to warto zaznaczyć, że jest to duża i zróżnicowana grupa produktów. DuckLove to nie tylko stroje i moda, ale również aspekt użytkowy. Poza kombinezonami mam w ofercie bezrękawniki i nałapniki, które doskonale chronią psie łapy zimą, zapobiegając przyczepianiu się do nich różnych liści, moczeniu sierści w kałużach, zbijaniu kul śniegowych, które po spacerze niezwykle trudno usunąć, a w każdym razie zajmuje to mnóstwo czasu. Wprowadziłam też ostatnio specjalne ręczniki do użytku przede wszystkim w salonach groomerskich. Są wykonane z materiału, który dobrze chłonie wodę – umieszcza się w nich psa, żeby odsączyć nadmiar wody po kąpieli.

DuckLove 4

Z kosmetyków mam przede wszystkim szampony: hipoalergiczny, dla psów długowłosych, uniwersalny i dla groomerów, a także odżywki, oleje i naturalny spray na kleszcze. Wszystkie posiadają naturalny skład i są bezpieczne dla skóry psa. Ich konsystencja sprzyja wydajności podczas użytkowania.

Kiedy rozmawialiśmy przed dwoma laty, jednym z Twoich planów było nawiązanie współpracy ze sklepami zoologicznymi. Na co może liczyć sklep zoologiczny, który chciałby nawiązać z Tobą współpracę?

Jeżeli chodzi o kosmetyki, to poszerzyłam ofertę o inne, mniejsze pojemności – bo jest zrozumiałe, że są klienci, którzy przed zakupem większej pojemności chcieliby przetestować produkt. Sprzedaż kosmetyków w sklepie jest prosta, zrozumiała i nie budzi zresztą dzisiaj zastrzeżeń. Bardziej skomplikowany jest temat ubrań – nie każdy wie, jak psa zmierzyć, a poza tym ludzie nie zawsze są od razu zdecydowani na zakup takiego produktu. Wiadomo, że wszystko chcemy najpierw zobaczyć i najlepiej przymierzyć. Ze swojej strony mogę zaoferować sklepowi zoologicznemu pełną rozmiarówkę danego modelu. Ponadto wysyłam próbki tkanin oraz katalog produktów, co bardzo ułatwia sprzedaż. Oczywiście przy zakupach hurtowych zapewniam rabat, więc można liczyć na atrakcyjne warunki handlowe. Poza tym wszystko jest do dogadania. Zawsze bardzo chętnie spotkam się z przedstawicielem sklepu, porozmawiam i pokażę produkt.

Działasz na rynku od czterech lat. Jakie są główne wartości, z którymi chciałabyś być utożsamiana?

Chciałabym, żeby moja marka była identyfikowana z wygodą, funkcjonalnością, praktycznością i jakością. Chcę, żeby moje produkty były pozytywnie odbierane przez zwierzęta, dla których je tworzę, żeby cieszyły oko właściciela, a także – w pewnym sensie – dotyk. Inaczej mówiąc, żeby były nie tylko praktyczne, ale i przyjemne w dotyku. Zależy mi na zachowaniu harmonii między estetyką a funkcjonalnością, żeby moje produkty dawały radość naszym pupilom i ich opiekunom. Żeby każdy opiekun mógł powiedzieć, że jest to wymarzona marka właśnie dla jego psa.

Jakie plany chciałabyś zrealizować jeszcze w tym roku i jak wyobrażasz sobie rozwój marki w dłuższej, powiedzmy 10-letniej perspektywie?

W tym roku… przede wszystkim chciałabym dokończyć wprowadzanie ustandaryzowanych rozmiarów pod kątem różnych ras, bo to umożliwi produkcję na szerszą skalę, a także, w związku z tym, przeorganizować funkcjonowanie sklepu. Poza tym wprowadzam do oferty zupełnie nowy produkt – ekskluzywne legowiska, wykonane z bardzo ciekawych materiałów. Nie razie więcej nie zdradzę. Niedługo pojawią się na mojej stronie. Jest to kwestia dwóch miesięcy. Sama nie mogę się doczekać.

Mam w planach również nową linię zapachową kosmetyków, która będzie cechować się świeżością, naturalnością i delikatnością, a także będzie umilać czas opiekunom psów podczas kąpieli.

W dłuższej perspektywie chciałabym, żeby marka DuckLove pojawiła się w prestiżowej sieci z kosmetykami dla ludzi – pracuję już nad tym. To byłoby docenienie całego wkładu i trudu, jaki wnoszę w ten projekt. Mogę chyba powiedzieć, że jest to moje marzenie.

Ambity plan. Czy to się wiąże z rozpoczęciem produkcji na masową skalę? W końcu sieci mają swoje minima logistyczne…

Ambitny plan, ale lubię stawiać sobie takie wyzwania. Wiem zresztą, że istnieją marki zoologiczne, które weszły do sieci. Może powinnam tu dodać, że nie mówię tu o sklepach typu Rossmann. Interesuje mnie nieco wyższa półka. Chciałabym, żeby moje produkty znalazły się w sieciach takich jak Douglas czy Sephora. To duże wyzwanie dla marki, wymagające bez wątpienia odwagi i odpowiedzialności. Zdaje sobie z tego sprawę i chcę spróbować.

Kończąc już, chciałabym odwołać się do Twojego doświadczenia. Jak zmieni się handel w branży zoologicznej i przyzwyczajenia klientów na przestrzeni najbliższych lat? Wyobrażasz sobie na przykład sklep zoologiczny, w którym nie ma personelu, a klienta obsługują maszyny, jak ma to miejsce w niektórych sklepach spożywczych? 

DuckLove 5

To byłoby bardzo ciekawe – pójść do sklepu bez obsługi, gdzie wszystko jest zautomatyzowane; na pewno przyciągnęłoby uwagę klientów. Z drugiej strony, ludzie w naszej branży są przyzwyczajeni do kontaktu z człowiekiem, lubią dopytywać o produkty, które chcą zakupić, często też porozmawiać ze sprzedawcą, poradzić się. Póki co trudno mi sobie to wyobrazić. Myślę natomiast, że handel będzie w coraz większym stopniu przenosił się do Internetu, już teraz bardzo często robi się w ten sposób zakupy. Wydaje mi się też, że różnego typu sklepy internetowe będą poszerzały ofertę o produkty zoologiczne.

Fajnie byłoby poza tym zobaczyć w Polsce coś takiego, z czym mamy do czynienia w Anglii – sklepy stacjonarne dedykowane określonym rasom psów. Na przykład sklep „Pudel”, w którym można by znaleźć kompletny asortyment dedykowany tej rasie: karma, akcesoria, kosmetyki i tak dalej. Ale chyba jeszcze nam do tego daleko.

Podziel się:

Spis treści

Najnowsze:

Jak czytać etykiety karm dla zwierząt?

Szeroki wybór karm, jaki obecnie mamy na rynku powinien ułatwiać znalezienie tej najbardziej odpowiedniej – niestety, nie zawsze tak jest. Opiekunowie stojący przed wyborem karmy

Światowy Dzień Zwierząt Bezdomnych

4. kwietnia przypada Światowy Dzień Zwierząt Bezdomnych. Przedstawicielki firmy Zolux Polska odwiedziły z tej okazji łódzkie i zgierskie schronisko dla zwierząt. Ich podopieczni dostali przysmaki

Akcesoria spacerowe dla psa i kota

Nadchodzi lato, a wraz z nim rozpoczyna się sezon spacerowy. Na ulicach i w parkach pojawiają się, spragnieni pieszych wędrówek, opiekunowie czworonogów wraz ze swoimi

Powiązane artykuły