Strona główna Magazyn Wywiady ZooKarina – zmieniliśmy oblicze branży
0

ZooKarina – zmieniliśmy oblicze branży

ZooKarina – zmieniliśmy oblicze branży

„Zaczynaliśmy od Pomorza, sukcesywnie kierując się w stronę centralnej części kraju. Ta droga wciąż wydaje się nam bardzo atrakcyjna”. O historii jednej z największych sieci handlowych w branży zoologicznej opowiadają: Karina Wojtyłko, właścicielka; Elżbieta Madeja, dyrektor zarządzająca, Małgorzata Kulpa, dyrektor ds. marketingu, Anna Sowińska-Oleksy, dyrektor ds. sprzedaży, Dawid Kwitowski, dyrektor handlowy sieci ZooKarina

 

Rozmawia: Patryk Pawłowski

Jest Pani właścicielką polskiej sieci marketów zoologicznych ZooKarina. Proszę powiedzieć, skąd wziął się pomysł na taki biznes?

Karina Wojtyłko: Początki marki ZooKarina sięgają 1991 r., kiedy to założyłam działalność gospodarczą pod nazwą Agencja Handlowa KARINA. Chociaż nie była to jeszcze aktywność ściśle związana z zoologią, to stała się fundamentem późniejszej sieci – jak się okazało, jednej z największych w tej branży.

A sama decyzja o wejściu w zoologię – długo Pani do niej dojrzewała?

K.W.: Od założenia przeze mnie pierwszej firmy do takiego poważnego zetknięcia się z zoologią minęły cztery lata. Tyle właśnie kształtował się fundament, na którym powstała, dobrze dziś wszystkim znaną, sieć marketów z żółtym szyldem. Już od samego początku, prowadząc moją firmę, mającą zresztą wymiar czysto handlowy, myślałam o wejściu w branżę zoologiczną. Zawsze byłam blisko zwierząt – to stanowiło dla mnie silną motywację.

W efekcie w 1995 r. rozpoczęła Pani pracę w sklepie zoologicznym PANDA w Gdyni, gdzie zdobywała Pani wiedzę o branży i pogłębiała doświadczenie…

K.W.: Proszę pamiętać, że nauczyłam się również groomerstwa, co przez pewien czas stanowiło źródło utrzymania mojej rodziny. W naszym domu zawsze były zwierzęta, ptaki, płazy i gady, które traktowane były jak członkowie rodziny. Stąd też wywodzi się rodzinny charakter firmy, jej trzon stanowią obok menedżerów – córka Małgorzata, syn Mateusz i synowa Agnieszka. Ale ma Pan rację – w 1995 r. rozpoczęłam pracę w sklepie zoologicznym i jeszcze w tym samym roku postanowiłam włączyć produkty dla zwierząt do oferty mojej firmy.

A już w kolejnym roku otworzyła Pani pierwszy sklep zoologiczny – w Gdyni przy ul. Stefana Batorego.

K.W.: Tak, lokal ten mieścił się w pawilonie przyległym do gdyńskiego bazaru. Wraz z rozwojem miejskiej infrastruktury i przebudowy metropolii jego lokalizacja musiała się jednak zmienić. Był to czas, w którym z ulic wielkich miast bazary zaczęły powoli znikać, a handel przenosił się w coraz większym stopniu do samodzielnych lokali. Dlatego drugi sklep otworzyłam już pół roku później. Przez krótki czas obie placówki funkcjonowały jednocześnie, a sklep na Batorego został ostatecznie zamknięty w styczniu 1997 r. – od tego momentu jedynym punktem handlowym ZooKariny był nowy, samodzielny lokal, mieszczący się przy ul. Abrahama.

Na otwarcie trzeciej placówki – i zarazem pierwszej dużej – trzeba było poczekać do września 2001 r. Pojawiły się wówczas jakieś szczególne okoliczności umożliwiające rozwój?

K.W.: To długa przerwa, ale można powiedzieć, że właśnie od tego momentu sieć zaczęła bardzo intensywnie rosnąć. Przede wszystkim nowy punkt handlowy wpisywał się w ogólniejszą tendencję obecną wówczas na rynku. Coraz więcej sklepów znajdowało w tym okresie swoje lokalizacje w pasażach handlowych, często przy supermarketach. Właśnie w takim pawilonie miało miejsce otwarcie mojej trzeciej placówki. Jak na tamte czasy był to ruch pionierski, bo nie było wówczas na rynku czegoś takiego, jak markety zoologiczne. Takie miejsca po prostu nie istniały. Dlatego to otwarcie zmieniło postrzeganie już nie tylko sieci ZooKarina, ale w ogóle całej branży.

Cztery lata później – w listopadzie 2005 r. – powstał największy i chyba do tej pory najważniejszy sklep całej sieci. Na czym polega jego wyjątkowość?

Dawid Kwitowski: Przede wszystkim to ogromny market – i to nawet jak na dzisiejsze standardy. Atrakcyjna jest też jego lokalizacja, znajduje się w kompleksie handlowym Ikei. Początkowo był to lokal podzielony na dwa poziomy, liczący w sumie ok. 1500 mkw. powierzchni sprzedażowej. Z czasem zdecydowaliśmy jednak zastąpić go jednym pomieszczeniem, leżącym w obrębie tego samego pawilonu, o powierzchni nieco mniejszej – ok. 1000 mkw.

Otwarcie tak dużego sklepu umożliwiło rozszerzenie palety oferowanych przez nas wówczas usług i zwiększenie oferty asortymentowej. Do dzisiaj zresztą, jak słusznie Pan zauważył, jest to nasz sztandarowy lokal – o największym potencjale. Planujemy zresztą jego rozbudowę o duży dział akwarystyczny. Chcemy, by klient mógł popatrzeć, jak się buduje akwarium, zobaczyć wszystkie etapy tego procesu i zdobyć w ten sposób niezbędną wiedzę i umiejętności. Zamierzamy organizować tu spotkania dla miłośników akwarystyki, na których będziemy wyświetlać filmy instruktażowe, edukując w ten sposób naszych gości.

Mniej więcej w tym okresie sieć rozpoczęła ekspansję poza granicami Gdyni. Było to z pewnością przedsięwzięcie organizacyjne nieco większego formatu. Jak się Państwo do niego przygotowywali?

K.W.: Przełomowy pod tym względem był rok 2006. Początkowo były to takie miasta jak Malbork, Gdańsk, Bolszewo czy Tczew. Trudno tu nawet mówić o jakichś konkretnych przygotowaniach – aby możliwa była ekspansja sieci poza granice rodzimego miasta, zmienić się musiał w zasadzie cały model naszego funkcjonowania. Przede wszystkim niezbędne stało się uruchomienie centrali, co okazało się krokiem milowym. Początkowo jej siedziba znajdowała się w Gdańsku Osowie, z czasem jednak została przeniesiona do kompleksu biurowo-magazynowego w Gdyni. Ten ruch zrewolucjonizował wszystko, pozwalając na obsługę łańcuchów zamówień i dostaw, a także wprowadzając powtarzalne standardy działania. Byliśmy wówczas jedyną siecią zoologiczną w Polsce posiadającą profesjonalne centrum logistyczne. To umożliwiło nam znaczne zwiększenie zasięgu sieci.

Do tego stopnia, że pod koniec 2012 r. sieć liczyła już 15 placówek handlowych. Taki rozwój z pewnością pociągnął za sobą szereg innych zmian.

Anna Sowińska-Oleksy: ZooKarina w coraz większym stopniu zaczynała przypominać nowoczesną sieć handlową, będąc w swojej branży pionierem większości wprowadzanych rozwiązań. Wprowadziliśmy księgę standardów, w której zawarte są wszystkie procedury obowiązujące w firmie, począwszy do ubioru pracowników, przez wygląd sklepu po żywienie zwierząt. Aby profesjonalnie obsługiwać klientów przywiązujemy coraz większą wagę do cyklicznych szkoleń pracowników i to nie tylko z zakresu sprzedawanych produktów, ale również z zmieniających się przepisów np. RODO.

Małgorzata Kulpa: Prowadzimy nowe akcje marketingowe, drukujemy materiały promocyjne itp. Dysponujemy poza tym bardzo profesjonalnie wyglądającą gazetą handlową, która w odróżnieniu od większości znanych nam dzisiaj publikacji tego typu nie ma charakteru czysto promocyjnego, będąc pełnoprawnym wydawnictwem nastawionym na edukację czytelnika i budowanie jego zaufania do marki. Prowadzimy akcje wizerunkowe polegające na tworzeniu parkingów i pojników dla psów, aktywnie wspieramy lokalne schroniska i inicjatywy społeczne na rzecz zwierząt i lokalnej społeczności.

 

No właśnie, warto wspomnieć o akcji charytatywnej zainicjowanej i prowadzonej przez czołowych polskich standuperów przeciwko Polskim Raperom, pod hasłem MECZ o PSIĄ KREW, której zdecydowali się Państwo zostać głównym patronatem. Proszę powiedzieć, na czym polega ta inicjatywa?

D.K.: Nie tylko nam los bezdomnych zwierząt nie jest obcy. Polscy czołowi standuperzy wraz z raperami postanowili na sportowo pomóc 5 wybranym schroniskom, w tym 2 z Pomorza. Sama wydarzenie będzie odbywać się w Gdyni, w związku z tym nie mogło tam zabraknąć również nas. Do akcji zaprosiliśmy również naszych partnerów, firmy: Azan, Maced, Dolina Noteci oraz Beaphar. Dodatkowo dzięki naszemu zaangażowaniu w akcję włączył się również Prezydent Miasta Gdyni, który objął mecz swoim patronatem.

Dzięki tym wszystkim działaniom pod szyldem ZooKariny od 1996 r. otworzono 26 punktów handlowych, z których prawie wszystkie do dzisiaj z powodzeniem działają. To imponujący bilans, gratuluję Państwu. Na koniec chciałbym zapytać o plany na przyszłość – dalsza ekspansja?

Elżbieta Madeja: W 2015 r. opracowaliśmy strategię firmy na najbliższe 5 lat, już teraz widzimy, że analizując rynek w skali mikro i makro musimy dokonać jej modyfikacji – z jednych zadań się wycofać, a inne wprowadzić. Jeżeli chodzi o dalszą ekspansję, to na ten temat nie chcę na razie nic konkretnie mówić i na pewno nie planujemy żadnych ruchów rewolucyjnych – typu otwarcie sklepu na Śląsku – ale jest bardzo prawdopodobne, że sieć na drodze naturalnej ekspansji będzie zwiększała swój zasięg. Zaczynaliśmy od Pomorza, sukcesywnie kierując się w stronę centralnej części kraju. Ta droga wciąż wydaje się nam bardzo atrakcyjna.


ZooKarina to znana i rozpoznawalna marka na rynku, zajmującą obecnie pozycję jednego z 3 liderów w branży, mogąca przy tym pochwalić się 22-letnim doświadczeniem. Sieć dysponuje własnym periodykiem, który otrzymał papierową formę i zaszczytną misję edukowania klientów w zakresie zoologii, co jest na obecną chwilę raczej niespotykane. Dzięki intensywnie planowanym szkoleniom sieć dysponuje wykwalifikowaną kadrą zarządczą i stałym trzonem solidnie wyedukowanych ekspedientów. Opracowana strategia marki, utrzymanie stałych, wieloletnich umów z kontrahentami, a także częste wdrażanie innowacji oraz różnego rodzaju akcje marketingowe (jak comiesięczne eventy) pozwalają zagwarantować stały wzrost sprzedaży.

ZooKarina wykorzystuje innowacyjne systemy zarządcze i posiada ponadto nowoczesne systemy informatyczne, które wdrożono dzięki dofinansowaniu przez Agencję Rozwoju Pomorza. Magazyny i logistyka dostaw są na bardzo wysokim poziomie, a opiekunem od strony technicznej jest Mateusz Skwierawski, dyrektor ds. technicznych. Sieć prowadzi księgę standardów oraz dysponuje rozbudowaną strukturą pracowniczą, podzieloną na poszczególne działy. Wszystko to sprawia, że ZooKarina wciąż ma przed sobą bardzo realne perspektywy rozwoju.


Markety sieci ZooKarina wraz z ich powierzchnią w 2018 roku

 

(428)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *