Strona główna Magazyn Wywiady ZOO YELLOW – nowa sieć zoologicznych dyskontów wchodzi na rynek
2

ZOO YELLOW – nowa sieć zoologicznych dyskontów wchodzi na rynek

ZOO YELLOW – nowa sieć zoologicznych dyskontów wchodzi na rynek

„Powinniśmy uczyć się od konkurencji, ale nigdy jej nie kopiować”. O nowej koncepcji dyskontów zoologicznych, stosunku do rynkowych plotek, a także planach rozwoju sklepów zoologicznych mówi Mirosław Skwierawski, prezes sieci ZOO YELLOW

Rozmawia: Mateusz Karatysz

Muszę przyznać, że za Pana sprawą powstało w branży spore poruszenie. Po informacji, że otwiera Pan na Pomorzu nową sieć zoologiczną, rozdzwoniły się w naszej redakcji telefony z trudnymi pytaniami. Między innymi o to, skąd wziął Pan pieniądze na otwarcie sieci…

Ludzie czasem tak mają, że słyszą, ale nie słuchają, patrzą, ale nie widzą. Nie mam nic do ukrycia. Przez ostatnie 20 lat ciężko pracowałem na swój sukces, satysfakcję i niezależność, mijając po drodze wiele wyrzeczeń. Jeśli mówimy o pieniądzach, to odpowiedź nasuwa się sama, dżentelmeni o pieniądzach i kobietach nie rozmawiają.

Na rynku pojawiły się też stwierdzenia, że zdecydował się Pan na to, by zrobić konkurencję dla sieci ZOO KARINA…

Czy można zrobić konkurencję do czegoś, nad czym pracowało się i tworzyło przez ostatnie 20 lat, w co wkładało się całą energię i poświęcało każdy swój czas? Raczej nie. Po prostu chcę dalej realizować się zawodowo i istnieć w branży zoologicznej. W końcu zoologia to moja pasja, a bez pasji trudno jest żyć.

Siłą rzeczy jest Pan twarzą nowego projektu, z wieloletnią historią w branży, co rodzi dodatkowe emocje. Tymczasem sieć ZOO YELLOW ma dwóch współwłaścicieli. Jak to się stało, że zdecydowali się Panowie na wspólny biznes w zoologii?

Wiceprezes Zoo Yellow to Maciej Klasicki, właściciel sieci sklepów „Cztery Łapy”. Obaj z Maciejem znamy się od wielu lat, przyjaźnimy się i ufamy sobie, dlatego postanowiliśmy założyć wspólny biznes. Naszym celem jest stworzenie nowej marki  ZOO YELLOW. Skoncentrowanie na wynikach, działanie fair i uczciwość pomagają nam w osiągnięciu sukcesu. Jesteśmy zgranym zespołem, dlatego też jesteśmy w stanie wypracować naprawdę dobre efekty, a to jest dla nas najważniejsze.

Jak według koncepcji ma rozwijać się sieć sklepów ZOO YELLOW? Czy będą to tylko i wyłącznie placówki wielkopowierzchniowe zlokalizowane w galeriach handlowych?

Nasza koncepcja to sklepy dyskontowe o powierzchni od 200 m2 do 350 m2. Po otwarciach dwóch dyskontów ZOO YELLOW planujemy połączenie marki z siecią „Cztery Łapy”. Rok 2018 chcemy zamknąć liczbą 10 dyskontów w większości zlokalizowanych w pasażach handlowych. Nie bez powodu wybieramy taką lokalizację. Chcemy, aby klient z łatwością dokonywał zakupów, bezproblemowo dojechał i miał od razu wejście z parkingu do sklepu.

Profilowali Panowie swojego klienta, w tym jego zasobność, przed podjęciem decyzji o zatowarowaniu?

Oczywiście, że sprawdzaliśmy zasobność, liczbę mieszkańców i możliwości rynku przed każdym z otwarć. Każdy punkt wybieram osobiście, tak jak robiłem to w ZOO KARINA. Natomiast jeśli chodzi o zatowarowanie, to postawiliśmy na same topowe produkty w większości polskich producentów, jak i polskich marek.

Pierwsze 2 sklepy sieci zostały już otwarte, jak zostały przyjęte przez rynek?

Przyjęte zostały z dużym zainteresowaniem. Idealnie dobrany asortyment, ceny, jakość i dostępność spotkały się również ze sporym zadowoleniem klientów. Dlatego też wyśrodkowanie ceny pomiędzy ceną detaliczną a internetową jest celowym zabiegiem. Wiele zawdzięczamy również naszym zaangażowanym pracownikom, którzy posiadają dużą wiedzę z zakresu zoologii, co w tej branży jest niewątpliwie bardzo ważne.

Jakie kategorie produktów czekają na klientów w sklepach ZOO YELLOW?

Tak jak wcześniej wspomniałem, są to wybrane artykuły od wybranych polskich producentów oraz dostawców, które gwarantują najlepszą jakość w najniższej cenie. Chcemy, by klient miał do nas zaufanie, by czuł się zadowolony i dopieszczony, wychodząc z pełną torbą zakupów.

Czy w tym roku będą miały miejsca kolejne otwarcia?

Na rok 2018 i na przyszły 2019 mamy już wybrane lokalizacje oraz podpisane umowy oczekujące na realizacje. Ciągle pracujemy nad tym aby osiągać następne cele, działamy dokładnie i przemyślanie, nie spieszymy się.

Czy na północy Polski jest jeszcze miejsce na kolejną sieć zoologiczną?

Być może na stworzenie kolejnej sieci zoologicznej mogłoby być za ciasno, jednak dyskontów jeszcze nie ma – a taką nową formułę założyliśmy. Natomiast jeśli chodzi o zasięg, to na razie skupiamy się na otwarciach na terenie Pomorza, czyli na rynku, który doskonale jest mi znany. Jednak nie ukrywam, że tym razem nasza ekspansja ma  dotyczyć całej Polski. Biznes nie lubi pustki i jeśli to nie my otworzymy sklepy, to z pewnością otworzą je inni. Obserwujemy rozwój sieci Kakadu oraz Maxi Zoo, obie te marki coraz bardziej kierują się ku północy Polski.

Jak w ogóle ocenia Pan potencjał do rozwoju sieci zoologicznych w Polsce?        

W biznesie jest jak w sporcie: nie ma sukcesów bez ciężkiej pracy i wyrzeczeń. Wydaje mi się, że w branży zoologicznej jest ogromny potencjał i możliwości rozwoju. Wystarczy dobrze przemyślany cel, opracowanie działań oraz pełna koncentracja nad wdrożeniem projektu, by każdy krok przybliżał do sukcesu. Zoologia to specyficzna branża, to dość wąska dziedzina handlu, gdzie wszyscy się znają. Zwłaszcza tu trzeba włożyć dużo pracy, by wszystko udało się zgodnie z założeniami.

Przeglądając dane dotyczące liczby sklepów ogólnopolskich sieci zoologicznych można dojść do wniosku, że tempo rozwoju jest bardzo wolne. W 2014 roku działało 110 placówek wszystkich ogólnopolskich sieci. W tym roku jest ich 170. Mamy zatem 60 otwarć w przeciągu ponad 4 lat. Tempo nie jest zawrotne…

Oczywiście na bieżąco śledzę branżowe wydarzenia. Jednak jeśli jest Pan ciekaw, czy sugerowałem się tymi danymi, bądź czy przez chwilę zawahałem się, moja odpowiedź jest prosta – nie. Uważam, że każdy jest kowalem swojego losu i tylko uczciwość i ciężka praca pozwoli zaistnieć nowej sieci na rynku.

Do życzenia pozostaje też rentowność sieci. Koszty najmu powierzchni w galeriach są wysokie, dodatkowo ustawodawca wprowadził zakaz handlu w niedziele – przeglądając sprawozdania finansowe sieci za poprzedni rok można dojść do wniosku, że odpowiedzialność za prowadzenie takiego biznesu jest niewspółmiernie wysoka w stosunku do generowanych zysków. A przecież tegoroczne wyniki zostaną dodatkowo obciążone przez niedziele, które wypadły z handlu…

Niestety, choć nowa ustawa o zakazie handlu w niedziele miała wprowadzić nowe, lepsze  warunki pracy, to tymczasem okazała się niespójna i szkodliwa nie tylko dla konsumentów, pracowników, ale również dla pracodawców. My również ubolewamy nad tą zmianą, ale niestety trzeba się do niej dostosować i pracować dalej, jak do tej pory.

Kończąc naszą rozmowę, chciałbym jeszcze zapytać o logotyp ZOO YELLOW. Budzi on spore kontrowersje przez widoczne skojarzenia z siecią ZOO KARINA. Czy było to celowe działanie?

Powinniśmy uczyć się od konkurencji, ale nigdy jej nie kopiować. Logo Zoo Karina i Zoo Yellow tworzyła ta sama ręka, czyli moja, a więc nic dziwnego, że oba są podobne do siebie. Oba są żółto-czarne, a wiec jest to coś, co je łączy, a zarazem wyróżnia.

(940)

Comment(2)

  1. Rewelacyjny wywiad! Przeczytałam jednym tchem Osobiście bardzo kibicuję Zoo Yellow. Super sklepy, ceny pozytywnie powalają, niesamowicie otwarta i pomocna obsługa, dziewczyny znają się na rzeczy. Pan Mirosław Skwierawski to idealny pracodawca, ludzki, ceniący szczerość, myśli nie tylko o tym aby zwierzaki miały doskonałe warunki ale również o tym aby pracownik przychodził i wychodził z pracy z uśmiechem na twarzy. Dawno temu miałam przyjemność pracować z Panem Prezesem – założycielem Zoo Kariny i bardzo mile to wspominam. Bardzo otwarty człowiek. Super, że dwie fajne firmy – Zoo Yellow i Cztery Łapy, wspólnie dbają o to aby i klient i pracownik byli zadowoleni.
    Życzę samych sukcesów!

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *