Strona główna Magazyn Warto wiedzieć Spacery z kotem – część I
0

Spacery z kotem – część I

Spacery z kotem – część I

To temat, który potrafi wzbudzić wiele kontrowersji. Z jednej stron wiele kotów nie lubi opuszczać bezpiecznego otoczenia, z drugiej – pojawiają się głosy o tym, że życie w zamknięciu to nie życie. Spacery jawią się więc jako wyjście z tej sytuacji. Zanim jednak zaproponujesz swojemu klientowi spacer z kotem, warto byś zapoznał się z kilkoma informacjami

ech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

Czy spacery są dla każdego?

Zdecydowanie nie! I już tutaj należy się zatrzymać na dłużej, zanim zrobimy kotu „niedźwiedzią przysługę”. Wychodzenie z kotem na smyczy może być świetnym rodzajem rozrywki, jednak musi być zgodnie z profilem charakterologicznym zwierzęcia. Pomimo faktu, iż koty mają wysoką potrzebę eksploracji otoczenia, to jednak to, co często jest im potrzebne do dobrego samopoczucia, to poczucie bezpieczeństwa i schronienie za plecami. Nie każdy zwierzak, zwłaszcza ten, który dorastał i wychowywał się w warunkach domowych, ma w sobie dość odwagi, by przespacerować się dumnie po parku lub wokół bloku. Powiem więcej – takie koty to raczej rzadkość. I właśnie tym różni się korzystanie z osiatkowanego balkonu od wchodzenia na zewnątrz na smyczy: będąc na balkonie kot wie, że ma za sobą swoje bezpieczne terytorium, do którego w każdej chwili może się wycofać. Będąc na ulicy takiego zaplecza nie ma, przez co stres rośnie.

Przygotowanie do spacerów z kotem

Jeśli pomimo ostrzeżenia z punktu 1., klient nadal uważa, że kot będzie szczęśliwszy mogąc wychodzić, musi odpowiednio się do tego przygotować. Czeka go więc najpierw wycieczka do sklepu zoologicznego i skompletowanie odpowiedniego asortymentu.

Pierwszym krokiem jest wybór odpowiednich szelek: muszą być one mocne, z dobrymi zapięciami, dopasowane do gabarytów zwierzaka i bezpieczne. Zapomnij o delikatnych filigranowych szeleczkach z dwóch cienkich pasków połączonych pojedynczą skuwką czy eleganckimi nitami – jeśli kot się przestraszy i szarpnie, szelki muszą go utrzymać! Historii o tym, że kot miał mocno zapięte szelki, a potem „nagle się z nich wydostał i nikt nie wie, jak to się stało!” jest mnóstwo – nie chcesz przecież, by zwierzak klienta dołączył do tego grona. Dlatego w pierwszej kolejności wybieraj szelki o mocnej konstrukcji, solidnie wykonane, a najlepiej pomyśl nad szelkami mocno zabudowanymi, które bardziej przypominają małe kamizelki. Z nich najtrudniej jest się wydostać w niekontrolowany sposób. Pamiętaj – to nie jest element, na którym opiekun kota chce oszczędzać! Od tego, jak dobre są szelki, zależy bezpieczeństwo zwierzaka.

Kolejny krok to wybór smyczy. Musi być wyposażona w mocny, solidny karabinek, by w razie nagłego szarpnięcia mechanizm nie zawiódł i nie odpiął się, uwalniając zwierzę. Nie sposób przewidzieć wszystkiego wprost, ale jeśli projekt spacerów wypali, to przydatne jest posiadanie dwóch rodzajów smyczy: krótkiej, z uchem, by zabezpieczyć kota na małym dystansie oraz dłuższej automatycznie zwijanej (tzw. typ „flexi”), dzięki której kot będzie bardziej swobodnie poruszać się wokół opiekuna. O ile u psów stosowanie tych smyczy jest odradzane przez behawiorystów, ponieważ uczy psa ciągnięcia na spacerach (działa mechanizm „ciągnę-idę”), co może być potem bardzo uciążliwe dla opiekuna, o tyle u kotów nie ma takiego ryzyka z dwóch przyczyn: po pierwsze koci spacer często wygląda zupełnie inaczej (o czym dalej), a po drugie kot jest na tyle drobnym zwierzęciem, że raczej nie będzie siłą wymuszał na opiekunie udania się w danym kierunku – w razie takiej potrzeby zrobi to perswazją i nieodpartym urokiem osobistym…

Pamiętaj, że fakt posiadania w domu smyczy i szelek nie opiekuna z obowiązku posiadania dla kota transportera. Transporter jest potrzebny do przewożenia go w samochodzie (szelki nie zapewniają takiego bezpieczeństwa i zwierzęciu, i człowiekowi – zwłaszcza na wypadek kolizji), jak również jest ważnym sprzętem na wypadek wizyty u lekarza weterynarii: daje kotu azyl i bezpieczeństwo zarówno w poczekalni, jak i w gabinecie podczas badania oraz po jego zakończeniu. Uszanujmy więc kocie potrzeby, dbajmy o bezpieczeństwo i nie rezygnujmy z klasycznego transportera – kota po upadku czy innym zdarzeniu losowym nie zapniemy przecież w szelki i nie będziemy nieść do lecznicy na rękach – szczególnie, jeśli będzie wtedy gryzł z bólu.

Kiedy klient ma już dopasowane szelki i na początek przynajmniej jedną smycz, kolejnym celem jest przychodnia weterynaryjna. Tam trzeba zadbać o preparaty zabezpieczające przed pasożytami. Najważniejsze są środki przeciwko kleszczom, które, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie bytują w lasach czy na odludnych łąkach, ale na osiedlowych trawnikach w parkach (szczególnie jeśli w pobliżu jest jakieś źródło wody). Profilaktyka przeciwpchelna też nie zaszkodzi. Druga sprawa to aktualny status szczepień – kot, który opuszcza dom na własnych łapach, bezwzględnie musi być zaszczepiony na przynajmniej 3 podstawowe choroby wirusowe: herpeswirozę, kaliciwirozę oraz panleukopenię. Nie ma natomiast obowiązku szczepienia kotów wyprowadzanych z domu przeciwko wściekliźnie, a ryzyko zarażenia się w sytuacji, gdy kot jest cały czas przy człowieku, jest statystycznie znikome. Trzecia sprawą jest chip i jego rejestracja w bazie. Jeśli kot nie był wcześniej chipowany, trzeba o to koniecznie zadbać przed rozpoczęciem spacerów i dopilnować rejestracji pupila w bazie danych. Jeśli natomiast ma chipa należy upewnić się, że dane umieszczone w bazie są aktualne. W razie jakiegokolwiek wypadku ucieczki, właśnie ten prosty fakt może zaważyć na tym, czy zwierzę trafi z powrotem do domu.

Jeśli wszystkie powyższe punkty zostały spełnione, można przejść do kolejnego etapu, czyli przyzwyczajenia kota do chodzenia w szelkach.

Nauka chodzenia w szelkach

Wbrew pozorom nie jest to takie proste. Wiele kotów nie lubi, gdy coś się na nie zakłada. Najlepszym tego przykładem jest zjawisko tzw. „paraliżu kaftanikowego”, który obserwuje się u zwierząt, którym kazano nosić pooperacyjne ubranka. Kot w takim stanie najczęściej albo sztywnieje i przewraca się na bok, albo stara się uciekać na podkulonych łapach w najdalszy kąt domu. Oba przykłady są świadectwem silnego stresu i dyskomfortu, który nie jest w niczym pomocny, dlatego należy unikać wywołujących ich sytuacji.

Aby pomóc łagodniej oswoić kota z szelkami, można przekazać klientowi w punktach, jak ma działać:

  • przynieś szelki do domu i pokaż kotu. Zostaw je na wierzchu, aby mógł je pooglądać, być może pobawić się nimi, spokojnie je poznać. Niech przez kilka dni leżą na widoku i jednocześnie stracą swój specyficzny, „sklepowy” zapach,
  • po tym wstępnym zapoznaniu rozepnij szelki i delikatnie połóż na kocie, ale bez ciasnego zapinania. Najlepiej zrobić to, gdy kot leży i jest zrelaksowany, a jego spokój warto jednocześnie nagrodzić – drugą ręką można podać kilka ulubionych smaczków. Jeśli kot stanie i strząśnie z siebie szelki – nie szkodzi! Ważne, by czuł się swobodnie i komfortowo bez presji i zmuszania do czegokolwiek. Takie sesje warto powtórzyć kilka razy, chwaląc kota zawsze gdy jest spokojny,
  • kolejny krok to zapięcie szelek na kocie na kilka minut i sprawdzanie reakcji. Jeśli będzie obojętnie podchodził do tego faktu, znów można wdrożyć nagrodę w postaci przysmaków lub nawet zaproponować mu zabawę (to sprawdza się dobrze u kotów młodych lub aktywnych). Chodzi o to, by kot nie zwracał uwagi na to, że ma coś na sobie,
  • stopniowo wydłużaj czas, jaki kot spędza w domu w szelkach. Gdy zobaczysz, że nie robią one na nim żadnego wrażenia, spróbuj dopiąć smycz tak, by kot zorientował się, że z szelkami powiązany jest kolejny obiekt – z tym także musi się oswoić. Kiedy ani smycz, ani szelki nie będą dla niego problemem, oznacza to, że jesteście gotowi na kolejny krok!

Pamiętaj – nie każdy kot jest stworzony do szelek! Decydując się na tę formę nauki trzeba zawsze uważnie go obserwować i uważać na poziom jego komfortu. Jeśli okaże się, że kot w tej sytuacji czuje się źle – nie należy zmuszać go do dalszych kroków. Działanie ma przynosić pozytywny efekt dla kota. Jeśli tak się nie dzieje – trzeba odpuścić!

O tym, jak rozpocząć wspólne odkrywanie świata, jakie pułapki można spotkać podczas spacerów oraz jak spacery z kotem mogą odbiegać od naszego wyobrażenia o nich opowiem więcej w kolejnym numerze.

(0)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *