Strona główna Magazyn Warto wiedzieć Spacery z kotem – część 2
0

Spacery z kotem – część 2

Spacery z kotem – część 2

W pierwszej części cyklu tekstów o kocich spacerach skupiłam się na przygotowaniu pupila i opiekuna do wyzwania, jakim jest wspólne wychodzenie. W części drugiej chciałabym z kolei przyjrzeć się bliżej kwestiom bardziej praktycznym. Zapraszam więc do lektury artykułu o blaskach i cieniach wychodzenia z kotem na smyczy

Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

Jak zacząć spacerować?

Kiedy opiekun dysponuje już dobrze dopasowanymi szelkami, a kot nie stresuje się tym, że ma za sobą jakiś dziwny kawałek sznurka, można zacząć próby ze spacerami. Najlepiej jeśli z kociego domu można wyjść bezpośrednio na jakiś przyjazny teren (trawnik, skwerek, zamykane podwórko). Wówczas optymalnym rozwiązaniem jest zapiąć kota w szelki, otworzyć mu drzwi na klatkę schodową / dwór i… czekać. Jeśli kot śmiało wyjdzie z domu – człowiek podąża za nim. Jeśli stanie w progu i będzie myślał – należy czekać. Jeśli wyjdzie, rozejrzy się i pędem wróci do domu – najlepiej zamknąć za nim drzwi i zastanowić się raz jeszcze, czy to na pewno był dobry pomysł. Możliwość, by w pierwszym momencie móc wrócić do bezpiecznego azylu, to dla kota podstawa! Może być tak, że kilka pierwszych spacerów to będzie tylko zwiedzanie klatki schodowej. I być może na tym się skończy, bo po otwarciu drzwi na zewnątrz kot uzna, że „jasne, wszystko fajnie, ale ja dalej nie idę!”. Bywa tak. Ale może też obudzi się w nim żyłka odkrywcy.

Jeśli koci opiekun mieszka w centrum miasta lub na betonowej pustyni i wokół domu nie ma grama zieleni, można wypróbować inną technikę: zabrać kota w transporterze do przyjaznego, spokojnego miejsca (najlepiej do czyjegoś ogrodu z dala od ruchliwych dróg) i tam, trzymając smycz, otworzyć transporter, a następnie postępować według wcześniejszych wskazówek. I znów – czeka się na reakcje, a działania dopasowuje do rozwoju wydarzeń. Minus jest taki, że jeśli kot się zestresuje i nie wymyśli sam, że można schować się do bezpiecznej kryjówki, jaką jest transporter (to się w panice zdarza), można mieć problem z umieszczeniem go tam z powrotem. Dlatego na pierwszych spacerach zawsze warto mieć kogoś do asysty, bo co dwie pary rąk, to nie jedna.

Do spacerów należy wybierać spokojne pory dnia – gdy wokół nie ma wielu ludzi z psami, dzieci czy osób spieszących się i mogących wywołać u kota niepokój. Dbałość o ten pozornie mały szczegół może wiele zmienić na plus.

Jak wygląda spacer z kotem?

Jeśli wcześniej opiekun dzielił życie z psem, a teraz stwierdził: „hej, brak mi wspólnych spacerów, zaproszę kota do takiej aktywności i znów będzie fajnie!”, to lepiej zrezygnować już teraz. Koty o wiele częściej „spacerują”, niż spacerują faktycznie. Ich wyjście na zewnątrz to w ogromnej mierze obserwacja, a tylko w niewielkim odsetku eksploracja. Kot może więc wejść pod ławkę lub krzak i przeleżeć tam kolejną godzinę, świetnie się przy tym bawiąc. Opiekun natomiast prędzej przeczyta książkę, niż zmęczy się chodzeniem za zwierzakiem. Trzeba też uważać na małe, wąskie przejścia (kot zwykle nie bierze pod uwagę faktu, że człowiek nie zmieści się tam, gdzie on) oraz wysokie drzewa – wiele kotów wskakuje na nie z rozpędu, a potem jest problem z zejściem. Jeden spacer może trwać 10 minut, inny 1,5 godziny – ciężko tu cokolwiek przewidzieć, bo to zależy od kociego humoru. No i kot siedzący w ciepłym i suchym domu nie rozumie, że na zewnątrz jest zimno i pada. Dlatego lepiej przygotować się na pretensje, które zwierzak może zacząć zgłaszać. A to nie jedyna pułapka, która czyha w związku ze spacerami…

Pułapki wychodzenia:

Pułapek związanych z kocim wychodzeniem z domu na szelkach i smyczy jest więcej. Oto kilka najpopularniejszych problemów, jakie zgłaszają opiekunowie:

  • wymuszanie wyjścia – kot, który zaczął wychodzić (lub wyszedł przypadkowo i został „zawrócony” do domu), siada pod drzwiami i miauczy / wyje / drapie – w ten czy inny sposób aktywnie i głośno domaga się wyjścia. Tak, jest takie ryzyko (statystycznie dość spore) i trzeba się z nim liczyć. Co gorsza – nie ma na to dobrej i uniwersalnej rady. Co prawda koty są „rutyniarzami” i lubią, gdy rzeczy następują po sobie o stałych porach, nie oznacza to jednak, że gładko przyjmą stałą porę spacerów. Z drugiej bowiem strony kot lubi mieć kontrolę nad dostępem do własnych zasobów, a przestrzeń „za drzwiami” takim właśnie zasobem się staje. Poszerza się koci rewir, zwierzę może więc chcieć go skontrolować. O 4 nad ranem. I będzie się domagało wyjścia. Opcje są wtedy dwie: albo wstać i iść, albo ignorować. Skutecznie! Co niestety nie jest łatwe. Szczególnie że kolejny spacer upewni kota w tym, że miał rację, a jego koncerty przyniosły skutek – bo przecież wyszedł, nieważne, że dopiero następnego dnia;
  • niechęć do powrotów do domu – u pewnej grupy kotów pojawia się problem z wracaniem. Wiadomo: na zewnątrz jest atrakcyjnie i ciekawie, a w domu zwyczajnie i nudno. Problem potrafi rozwinąć się tak bardzo, że zwierzaki mogą gryźć i drapać opiekuna, kiedy ten rusza w kierunku domu. Co wtedy robić? Najlepiej działa argument jedzenia. Wdrożenie schematu „posiłek po powrocie ze spaceru” powoduje, że kot wraca nieco chętnej, bo wie, że czeka go „nagroda”. Jednak to nie zawsze jest skuteczne;
  • próby uciekania – kiedy kot się zorientuje, że za drzwiami jest szeroki i ciekawy świat, może próbować dostać się tam za każdym razem, gdy ktoś uchyli drzwi. Jest to niebezpieczne, bo nie ma wtedy kontroli nad zwierzakiem, a wchodzenie do domu wymaga skomplikowanej ekwilibrystyki, zwłaszcza gdy np. wnosi się zakupy. Pamiętajmy – im więcej razy kot ucieknie, tym bardziej będzie próbował kolejnych ucieczek, bo zachowanie będzie się utrwalać;
  • upodobanie załatwiania się na zewnątrz – niektóre koty tak bardzo przenoszą swoje zainteresowania na zewnątrz, że zaczynają załatwiać tam swoje czynności fizjologiczne. Niestety, choć dla opiekuna jest to pozorna ulga (mniej sprzątania kuwety) może dojść do sytuacji, w której kot będzie przetrzymywał odchody, czekając na możliwość wyjścia, co jest dla niego bardzo niezdrowe;
  • pozakuwetowe załatwianie się w domu – to druga strona tego samego problemu, która dotyczy kotów chcących bronić swojego terytorium przed potencjalnymi intruzami (najczęściej zdarza się to u tych zwierząt, które na własnych łapach pokonują drogę na zewnątrz i z powrotem). Działa tu logika na zasadzie: „jeśli ja mogę tu wejść sam, to obcy kot także może się zakraść”, bywa więc, że koty uruchamiają system oznaczania własnego terytorium zapachem, by odstraszyć potencjalnych nieproszonych gości.

„A może po prostu wypuszczać?”

Takie pytanie niestety rodzi się w głowach pewnej grupy opiekunów – przecież kot to takie „wolne” stworzenie, a trzymanie go w domu to forma unieszczęśliwienia. Po co te wszystkie smycze, szelki i cudowania – niech sobie pobiega. Mądry jest – przecież wróci.

Nie, nie i jeszcze raz nie! Kot nie jest ani „mądry”, ani bezpieczny w naszym współczesnym świecie. Nie tylko czyha na niego wiele śmiertelnych niebezpieczeństw (za które mniej lub bardziej bezpośrednio w wielu przypadkach odpowiadamy my – ludzie), ale też sam jest ogromnym zagrożeniem dla przyrody. Tak – kot poluje. Domowy, najedzony kot również poluje. Jest drapieżnikiem, a potrzeba polowania jest u niego instynktownie zakodowana. Kot nie zrezygnuje z  okazji do zabijania swoich ofiar tylko dlatego, że ma pełny brzuch. Tymczasem większość opiekunów nie ma pojęcia, jaki zasięg w liczbach przybiera polowanie kotów na naszych terenach. Oczy otworzyły nam wszystkim dopiero opublikowane w styczniu 2019 r. wyniki badań nad kocim łowiectwem, przeprowadzone dla polskich obszarów wiejskich. Wynika z ich, że ok. 2,5 mln kotów  żyjących przy polskich gospodarstwach rolnych odpowiada za śmierć ok. 583 milionów małych ssaków oraz około 135 milionów ptaków rocznie*. To ogromne liczby, wobec których nie można pozostawać obojętnym! A uwierzcie mi, że kot z opiekunem na drugim końcu smyczy jest zdecydowanie mniej skutecznym łowcą, niż kot puszczony samopas!

Podsumowanie

Tak, spacer z kotem to może być wspaniała przygoda. Pamiętajmy jednak o bezpieczeństwie, komforcie i odpowiednim natężeniu tej rozrywki, podkreślając to w rozmowach z kocim opiekunem. Jeśli, dzięki wiedzy i właściwemu podejściu, człowiekowi uda się osiągnąć z kotem tę kruchą równowagę, oboje będą mogli zaliczać się do grona prawdziwych szczęśliwców!

*dane pochodzą z artykułu: Cats kill millions of vertebrates in Polish farmland annually – https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S2351989418303196?fbclid=IwAR0LNQ7oFFbHH12H1nxATdtUrk62VyzxPNGUNHM19IO2DJvpX_4mlUBzA0U#bib1 – ostatni dostęp: 11.02.2019

(0)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *