Strona główna Magazyn Wywiady #psiehajfaszyn – nowoczesne akcesoria dla psów i ich ludzi
0

#psiehajfaszyn – nowoczesne akcesoria dla psów i ich ludzi

#psiehajfaszyn – nowoczesne akcesoria dla psów i ich ludzi

„Warsaw Dog powstał jako efekt spotkania dwojga ludzi z fiołem na punkcie psów. Aktualnie zespół tworzy pięć osób i każda posiada głęboki szacunek i uznanie dla psiego gatunku. Z mojej perspektywy Warsaw Dog jest hołdem dla niesamowitej międzygatunkowej więzi, jaka tworzy się między psem a jego opiekunem”. O budowaniu psiego biznesu od podstaw, trudnościach i misji Warsaw Doga mówi Zofia Kwiatkowska, właścicielka marki

Rozmawia: Weronika Szymaniak

Disco, LSD, Splash!, Dogsplorer czy Peweks to tylko niektóre ze wzorów pojawiających się w Waszej ofercie. Skąd czerpiecie inspirację do kolejnych, coraz ciekawszych projektów?

Jako osoba odpowiedzialna za tworzenie projektów dbam o to, by regularnie śledzić najnowsze trendy. Poza tym stale rozwijam się jako grafik – dużo czytam o teorii dizajnu, oglądam tutoriale, z których uczę się wykorzystywania nowych technik – np. ostatnio pojawił mi się w głowie pomysł robienia kolaży-wyklejanek i elektronicznego przetworzenia ich na wzory. Uczę się malować akwarelami i tę technikę również chciałabym wykorzystać w projektowaniu nadruków. Dużo inspiracji przynosi również regularne oglądanie mediów społecznościowych firm zoologicznych z zagranicy.

Co, poza dizajnem, jest dla Was najważniejsze?

Przede wszystkim liczy się komfort psa – odpowiednie dopasowanie szerokości i rozmiaru akcesoriów do budowy ciała psa i jego fizjonomii. Dzięki temu, że codziennie oglądamy zdjęcia wysyłane nam i publikowane w mediach społecznościowych przez klientów, widzimy w jaki sposób nasze akcesoria są używane, często również rozmawiamy z klientami przez telefon lub na czacie, wchodząc z nimi w bliski kontakt, co pozwala nam prowadzić małe badania nad funkcjonalnością produktów. W ostatnim czasie zauważyliśmy chociażby, że specyficzna budowa ciała buldożków czy innych muskularnych psiaków sprawia, że pas przedni w standardowych szelkach norweskich układa się za wysoko. Taka wiedza wymaga od nas dostosowania produktu dla zwiększenia ich komfortu. Dlatego wprowadziliśmy do oferty ulepszenie szelek norweskich – aktualnie na stronie sklepu można zamówić „szelki norweskie dedykowane”. To jedyne takie szelki na polskim rynku, dostosowane do psiaków o barczystej budowie ciała, które zapewniają pełen komfort podczas aktywnych spacerów. Wiedzę o odpowiednim dopasowaniu akcesoriów czerpiemy z konsultacji z weterynarzem i zoofizjoterapeutką. W nadchodzącym miesiącu planujemy również rozpocząć współpracę z trenerką, która pomoże klientom dobrać odpowiednie ćwiczenia w nauce chodzenia na luźnej smyczy z wykorzystaniem szelek easy walk.

Wiem, że początki Warsaw Doga nie były proste. Jakie trudności stanęły Wam na drodze?

Największą trudnością spośród wszystkich był fakt, że wszystkiego musieliśmy nauczyć się sami. Firmę zakładaliśmy we dwoje – ja, etnolożka i Jakub, filozof. Początkowy biznesplan zakładał, że szyciem zajmować się będzie szwalnia, a my skupimy się na sprzedaży. Niestety szybko okazało się, że w tym układzie fundusze nam się nie spinają i nie pozostało nam nic innego, jak wstawić maszynę przemysłową do maleńkiej kawalerki, zakasać rękawy i nauczyć się szyć.

Jesteście znani ze świetnego kontaktu z klientami. Są aktywni na Waszym fanpage’u, proponują nazwy dla kolejnych kolekcji. Utożsamiają się z marką. Jak myślicie, z czego wynika tak duże zaangażowanie?

Hmm, myślę o tym jak o skutku pewnej postawy życiowej, jaką reprezentujemy wraz z naszym zespołem, a nie o planowanym efekcie. Warsaw Dog powstał jako efekt spotkania dwojga ludzi z fiołem na punkcie psów. Aktualnie zespół tworzy pięć osób i każda posiada głęboki szacunek i uznanie dla psiego gatunku. Z mojej perspektywy Warsaw Dog jest hołdem dla niesamowitej międzygatunkowej więzi, jaka tworzy się między psem a jego opiekunem – przepraszam, jeśli zabrzmiało to górnolotnie, ale taka jest prawda. Klientki nie raz donoszą, że spotkanie dwóch psów ubranych w „łorsołdogi” zaowocowało nowymi przyjaźniami pomiędzy ich opiekunami i to jest dla mnie ogromna gratyfikacja.

Jesteście też opiekunami dwóch czworonogów. Bonzo i Milla mieli wielu fanów jeszcze zanim powstał Warsaw Dog. To oni stoją za pomysłem na biznes?

Oczywiście! Gdyby oni się nie polubili, nie byłoby nas tutaj. Wszystkie akcesoria testujemy najpierw na psach należących do członków zespołu. Mnóstwo decyzji, które podejmujemy z Kubą w prywatnym życiu jest podyktowane dobrem Milli i Bonza. Z myślą o ich komforcie kupiliśmy auto z bagażnikiem kombi, w przyszłym roku zamienimy kawalerkę na dom z ogrodem, co wymagało od nas, ludzi wychowanych w mieście, sporej odwagi. Gdyby nie one, na pewno przeprowadzilibyśmy się po prostu do większego mieszkania i nie doświadczylibyśmy życia na wsi, na które aktualnie bardzo się cieszymy.

Jakie macie plany na przyszłość? Czy wiecie już w jakim kierunku firma będzie się rozwijać?

Przede wszystkim stawiamy na sprzedaż zagraniczną. Nasze akcesoria można kupić już w Czechach, Estonii, Wielkiej Brytanii, Libanie, Hiszpanii i we Włoszech. Aktualnie realizujemy zamówienie hurtowe dla dystrybutora z Korei Południowej, następnie szyć będziemy dla sklepu ze Szwajcarii i Singapuru. Wciąż przecieram oczy ze zdumienia, bo kiedy zaczynaliśmy, naprawdę nie wiedzieliśmy, że firma się tak wspaniale rozwinie.

Czy planujecie sprzedaż swoich akcesoriów również w sklepach zoologicznych?

Tak, aktualnie można kupić nasze produkty w wybranych sklepach o charakterze butików. Kilka punktów znajduje się w Warszawie, dostępne są również w Białej Podlaskiej, Wieliczce i Aleksandrowie Łódzkim.

(37)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *