Strona główna Magazyn Wywiady Kot to styl życia
1

Kot to styl życia

Kot to styl życia

 „Kot to nie tylko charakterne, oryginalne zwierzę. Kot to styl życia” – o kocim biznesie, odważnym projekcie i spełnieniu swojego amerykańskiego snu opowiada Marta Pietrusiak, właścicielka brandu myKotty

Rozmawia: Weronika Szymaniak

Skąd wziął się pomysł na koci biznes?

Pomysł przyszedł do mnie na czterech kocich łapach. Wiadomo, że koty potrzebują czegoś do drapania, ze względów czysto higienicznych i zdrowotnych. Szukałam jakiegoś produktu, który oprócz swojej podstawowej, kociej funkcji jeszcze jakoś by fajnie wyglądał. Na dodatek, pomyślałam, byłoby świetnie, gdyby produkt był wykonany z tektury, ponieważ koty uwielbiają ją drapać. Niestety nie znalazłam.

Skoro niczego na rynku nie było, co by odpowiadało mojej estetyce, trzeba było coś takiego stworzyć. Proste? Nie do końca.

 

Jakie były główne cele i założenia tego projektu?

 

Lubię otaczać się ładnymi przedmiotami. Koty są wyjątkowe, więc pomyślałam, że przydałby się drapak, który nie tylko ładnie wkomponowałby się w pomieszczenie, ale i w… kota.

Stworzyłam pierwszy projekt drapaka, zaraz po nim drugi. To dwa drapaki nazwane LUI i VIGO (to od imion moich kotów), sztandarowe produkty myKotty. Designerskie w stu procentach. Zrywające z dotychczasowymi przyzwyczajeniami opiekunów kotów, „skazanych” na sizalowe, proste i wielopiętrowe konstrukcje, które trudniej wpasować w mieszkanie, a które nie zawsze odpowiadają samym kotom.

Chcąc być obiektywna, pokazałam projekt przyjacielowi. „Ile potrzebujesz na to pieniędzy?” spytał przyjaciel, kiedy już odzyskał, utracony z wrażenia, głos.

Sprawdziliśmy. W Polsce nie było podobnych produktów, tym bardziej z materiałów, które sobie założyłam. W Europie może by i coś się znalazło, ale z trudem, dopiero w Stanach Zjednoczonych znalazłam drapaki, które można nazwać stylowymi, na dodatek robione z takiego samego materiału. Trafiłam na swoją niszę.

 

Co zaskakujące, produkty nie od razu spotkały się z entuzjazmem w kraju. Jak udało się Państwu dotrzeć na zagraniczne rynki?

 

Tak naprawdę to myKotty zostało „odkryte” przez Amerykanów. O stworzonych przeze mnie drapakach napisał m.in. portal DesignMilk, a zaraz później portal o kocim designie Hauspanther, który uważany jest za najbardziej opiniotwórczy w środowisku. Firma dopiero się rozkręcała, a już była znana. Doceniono nas w Stanach i już poszło samo – myKotty zobaczyła Polska, Europa, dziś nasze produkty trafiają też i do Korei Południowej, a już niedługo będą również w Kuwejcie. Uderzamy ostro, ale produkt się sam broni.

 

Ale co takiego jest w produktach myKotty? Gdzie są produkowane?

 

Teoretycznie pomysł jest oczywisty: koty lubią tekturę, więc i drapaki dla nich powinny być tekturowe. Oczywiście można ograniczyć się do pudełek, ale kto raz przeżył koci pudełkowy Armagedon i musiał jeszcze po nim posprzątać, ten wie, o czym mowa.

W założeniach produkty myKotty miały spełniać wszelkie potrzeby tak kota, jak i jego właściciela. W przypadku kota mają zaspokajać naturalne dla kota czynności, jak: drapanie, ostrzenie pazurków, zostawianie śladów zapachowych, spanie, leniuchowanie czy po prostu zabawa, bez względu na rasę, wielkość czy wagę. A przy tym mają wyglądać tak, by nie psuć estetyki mieszkania.

Tektura falista to naturalny, ekologiczny materiał, który instynktownie przyciąga koty jak magnes. Teoretycznie jest mało trwały, ale tylko teoretycznie. Metodą prób i błędów opracowaliśmy własny proces produkcji drapaków. Mało tego, używamy wyłącznie polskiej tektury od polskich producentów, która została przetestowana tak, aby była wytrzymała i służyła jak najdłużej użytkownikom.

Cała produkcja organizowana jest w Polsce, przez co wspieramy polski, a nie np. azjatycki rynek, używamy wyłącznie klejów z atestami zapewniającymi bezpieczeństwo kotom i ludziom, całkowicie bezwonnych.

No i jeszcze jedno – nazwa drapak nie do końca oddaje charakter… drapaków. Bardziej pasuje określenie meble dla kotów.

Przygotowanie biznesu nie było jednak proste. Od podstaw trzeba było stworzyć całą technologię klejenia i układania tektury. Istniejące na rynku techniki nie sprawdzały się: tradycyjne łączenie tektury falistej zostawiało ostre kanty, co wykluczało stworzenie bezpiecznych mebli dla kotów. Amerykańskie firmy, które robią podobne produkty, zlecają ich wykonanie w Chinach, a przez to niestety nie są dobrze wykończone.

Meble myKotty dostosowane są do ergonomii tych zwierząt. Koty, jak to koty, lubią zagłębienia, wybrzuszenia. Obserwowałam swojego pierwszego kota, który był moją inspiracją dla myKotty i narysowałam projekt dokładnie dopasowany do jego zachowań i przyzwyczajeń. Na marginesie, wzięłam Luisa ze schroniska 14 lat temu i dziś śmieję się, że dając mi natchnienie do założenia firmy, odpłacił za moją dobroć.

 

Kilka miesięcy trwało nie tylko opracowanie technologii, ale szukanie producenta, który byłby w stanie, przy zachowaniu wysokiej jakości, wyprodukować więcej mebli niż kilka sztuk. Pierwszy kontener mebli dla kotów, jaki pojechał do USA, wypełniony był produktami tworzonymi praktycznie ręcznie. Dzisiaj produkujemy nasze meble w zakładzie, który dysponuje linią automatyczną, natomiast najważniejsze wykończenie wpływające na finalny odbiór mebla, nadal jest ręczne.

Musi być idealnie, jakość wykonania musi iść w parze z oryginalnym projektem.

 

Kiedy polscy kociarze docenili Państwa produkty?

Polski rynek docenił myKotty wówczas, kiedy na świecie zaczęliśmy odnosić sukces.

Produkcja mebli z tektury nie jest tania, same drapaki cenowo też odbiegają od chińskiej masówki. Oryginalny design, pełna kontrola procesu produkcji, polska tektura, solidne opakowanie, dopasowanie logistyczne ułatwiające sprzedaż (kody EAN na każdym produkcie w każdej wersji kolorystycznej, pakowanie w kartony zbiorcze, drapaki dodatkowo owinięte ochronną pianką w kartonie), bezpieczny, atestowany klej wpływają na cenę drapaków. Celujemy dokładnie w tę półkę, na która zerkają opiekunowie kotów ceniący sobie zarówno bezpieczeństwo swoich pupili, jak i styl oraz komfort samego kota.

 

Gdzie sprzedają Państwo swoje produkty? Czy każdy sklep zoologiczny może dołączyć je do swojej oferty?

Meble myKotty można kupić zarówno w dużych sklepach zoologicznych, jak i tych mniejszych. Dostępne są oczywiście również w e-sklepach zoologicznych, gdzie idealnie podnoszą koszyk zakupowy, przyciągając jednocześnie klientów z zasobniejszym portfelem.

W ostatnim czasie, inspirowani prośbami od naszych wiernych klientów, wprowadziliśmy również nowe produkty: wygodne i funkcjonalne legowiska, poduszki oraz przytulny kocyk. A już na dniach OTI, EMI oraz PADI otrzymają nowe kolory zgodne z trendami największych projektantów.

 

Śledźcie stronę www.mykotty.pl, a w przypadku pytań piszcie śmiało na adres mykotty@mykotty.pl, a z przyjemnością odpowiemy na wszelkie pytania, aby nawiązać owocną współpracę.

Kot to nie tylko charakterne, oryginalne zwierzę. Kot to styl życia.

(86)

Comment(1)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *