Strona główna Magazyn Warto wiedzieć Kociak czy kot dorosły – co wybrać? część 1
0

Kociak czy kot dorosły – co wybrać? część 1

Kociak czy kot dorosły – co wybrać? część 1

Gdy decydujemy się przygarnąć pod swój dach kociego towarzysza, jednym z pierwszych pytań, jakie powinniśmy sobie odpowiedzieć, jest to o wiek zwierzaka. Zarówno kot dorosły, jak i koci maluch potrafią mieć bowiem wiele cudownych cech, ale też mocno się różnią tak w warunkach, których potrzebują, jak i w zachowaniu. Warto zatem przemyśleć to dobrze, by później nie żałować swojej decyzji, gdyż po fakcie nie będzie już pola do manewru

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

Kociakowa magia

Osobiście nie znam człowieka, w którym widok małego kociaka zwiniętego w kłębek nie budziłby ciepłych uczuć. Nawet osoby, które oficjalnie deklarują, że kotów nie lubią, na widok takiej puszystej kulki zwykle uśmiechną się pod nosem. Tak, małe kotki są urocze. Ale ten urok nie zmienia faktu, iż opieka nad nimi potrafi być bardzo wymagająca. 

W pierwszej kolejności trzeba powiedzieć parę słów o wieku, w którym możemy bezpiecznie przygarnąć takie zwierzę. Wbrew panującemu wśród wielu osób przekonaniu, że „im młodszy, tym lepszy” minimalny wiek malucha do adopcji czy kupna powinien wynosić 12 tygodni. Dlaczego tak „późno”? Dlatego, że do 12. a czasem nawet 14. czy 16. tygodnia życia kociak przechodzi przez tzw. okres pierwotnej socjalizacji, kiedy to uczy się wszystkich podstawowych elementów tego „jak być kotem” w przyszłości. Za tę naukę w dużej mierze odpowiada kontakt z matką i pozostałymi maluchami z miotu (koci jedynacy rodzą się szalenie rzadko, zdarza się to raczej w przypadku ciąż u kotek starszych, i rozwój takiego kociaka jest wtedy odmienny od prawidłowych schematów, które mają miejsce w miocie mnogim).

W ciąg tych pierwszych 3 miesięcy życia kocię uczy się podstaw zachowań społecznych, komunikacji, nabiera umiejętności życia w grupie, uczy się prawidłowego polowania, jest przez matkę przestawiane z pokarmu płynnego (mleko) na stały (mięso upolowanych ofiar bądź też zawartość miski dostarczanej przez człowieka). Wszystko to następuje w swoim odpowiednim tempie, łagodnie i bez niepotrzebnego stresu. Przerwanie tego procesu zbyt wcześnie najczęściej prowadzi do tego, że malec jest zmuszony do samodzielności bez psychicznego przygotowania do tego faktu, co niestety skutkuje wieloma problemami behawioralnymi w przyszłości. Naprawdę to, że kociak samodzielnie je i korzysta z kuwety nie oznacza, że jest gotów do tego, by zacząć żyć na własny rachunek. Gdyby przenieść ten schemat na ludzkie dzieci, okazałoby się, że 5-latek swobodnie może sam sobie radzić w świecie, a wiemy przecież, że tak nie jest. 

Inhibicja gryzienia i kontrola stresu

To dwie szalenie istotne umiejętności, które kocie dziecko wynosi z okresu przebywania z grupą rodzinną. Pierwsza z nich to świadomość siły używania własnych zębów podczas zabawy. Jest to wiedza, której kociak nabiera za pośrednictwem interakcji zabawowych z matką i  rodzeństwem – należy bowiem pamiętać, że zabawy u kociaków to przede wszystkim imitacja walki i polowania: ich zadaniem jest ćwiczenie zwinności i refleksu. Jeśli maluch w zabawie użyje zębów zbyt mocno, zostanie błyskawicznie skorygowany – czyli, mówiąc prost, ktoś mu odda. W ten sposób bardzo szybko uczy się, jaka siła gryzienia jest akceptowana, a jaka wywołuje sprzeciw i negatywną reakcję drugiej strony. Niestety w przypadku, kiedy tej nauki zabraknie, kot nie będzie miał wyczucia i może dotkliwie gryźć swoich opiekunów w późniejszym czasie. I nie będzie to miało nic wspólnego z agresją, a jedynie będzie efektem braku prawidłowych nawyków z pierwszego okresu życia (co nota bene po czasie jest bardzo trudne do naprawienia).

Druga sprawa dotyczy radzenia sobie ze stresem i frustracją. Matka wykorzystuje do nauki tej trudnej umiejętności okres odstawienia dietetycznego: poprzez stopniowe ograniczanie maluchom swobodnego dostępu do jej pokarmu, niejako przymusza je do przejścia na dietę mięsną, kontrolując przy tym ich emocje. W pierwszym momencie kocięta nie rozumieją, co się dzieje, odczuwają więc stres. Za nim postępuje frustracja, gdy orientują się, że nie dostaną tego, czego chcą. Na szczęście matka panuje nad tym procesem i w ten sposób pomaga im wypracować sposób radzenia sobie z tą trudną dla nich okolicznością. Ta nauka przekłada się natomiast na całe ich późniejsze życie i kolejne sytuacje stresowe, z którymi będą musiały się zmagać. I znów – jeśli tej nauki zabraknie, w przyszłości możemy mieć do czynienia z kocim frustratem, który nie radząc sobie z własnymi emocjami, może je rozładowywać w sposób nieprawidłowy lub wręcz groźny dla otoczenia (niestety narastająca frustracja w skrajnych przypadkach może prowadzić do pojawienia się zachowań agresywnych).

Rola człowieka w życiu kociaka

W oczach małego kota człowiek jest zagrożeniem: dużym drapieżnikiem, którego należy unikać, by nie ryzykować ataku. Dlatego właśnie tak ważne jest, by kocięta pozostające przy matce równolegle od początku były przyzwyczajane do bliskości i obecności ludzi. Warto zatem poświęcać czas na zabawę z nimi, towarzyszyć im w drodze do samodzielności, przytulać, głaskać, dotykać i podnosić – oczywiście w kontrolowanych warunkach i najlepiej w obecności kociej mamy. Jeśli to się powiedzie, uzyskamy idealne warunki socjalizacji dwutorowej – z jednej strony prowadzonej przez matkę, z drugiej, przez ludzkiego opiekuna. Takim malcom zdecydowanie łatwiej będzie opuścić w odpowiednim momencie grupę rodzinną i przejść pod bezpośrednią opiekę człowieka. A jeśli do tego wszystkiego w ich nowym domu będzie obecny inny dorosły kot, to także zapoznanie z nim prawdopodobnie przebiegnie łatwiej.
Im bogatsza będzie socjalizacja kociego dziecka w tym pierwszym, kluczowym okresie, tym lepiej będzie się ono w stanie odnaleźć w obcych warunkach w całym późniejszym życiu. Dlatego też naciskanie na to, by kocięta odbierać matce jak najwcześniej, jest nie tylko nieuzasadnione z punktu widzenia rozwoju tych zwierząt, ale wręcz szkodliwe! Natomiast argument o tym, że kociak starszy niż 8 tygodni nie przyzwyczai się do nowego opiekuna czy miejsca, jest zwyczajnie bezpodstawnym mitem. Zdecydowanie lepiej jest dać kocięciu dorosnąć w prawidłowych warunkach, niż zmagać się później z problemami wynikającymi ze zlej decyzji podjętej na początku wspólnej drogi. 

Kocia młodzież i jej specyfika

Kocięta, choć piękne i urocze, rosną bardzo szybko. Pierwszą dojrzałością, jaką osiągają, jest dojrzałość płciowa, która u kotów dachowych następuje najczęściej między 6. a 8. miesiącem życia. Jest to więc czas na wykonanie zabiegów kastracyjnych, by raz na zawsze pozbyć się problemu rui, znaczenia moczem, niekontrolowanego rozrodu i mnożenia kociej nadpopulacji (nie, kastracja nie jest formą okaleczenia – jest sposobem na zapewnienie kotu spokojnego i szczęśliwego życia w lepszym zdrowiu!).

Druga w kolejności jest dojrzałość fizyczna, którą koty przeciętnie osiągają w okolicy 1 roku życia – wtedy zwierzę przestaje rosnąć i przybiera w pełni ukształtowaną sylwetkę. Natomiast dojrzałość psychiczna przychodzi jako ostatnia – zazwyczaj dopiero około 24 miesiąca życia. Przez 2 lata mamy zatem pod dachem szalonego kociego „nastolatka”, który osiąga już w międzyczasie gabaryty zwierzęcia dorosłego, ale w głowie nadal ma sporo zwariowanych pomysłów. 

Z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że właśnie w tym okresie opiekunowie najczęściej zgłaszają problemy związane z zachowaniami takimi jak: nadpobudliwość, nocna aktywność i wokalizacja, efekty źle skanalizowanych potrzeb łowieckich np. w postaci podgryzania ludzi i inne tego typu elementy. Większość z tych rzeczy to nie zaburzenia lecz skutki posiadana w domu młodego zwierzęcia. Tak, koty w tym wieku mają ogromne ilości energii, z którą muszą coś robić! Dlatego skaczą po półkach, wiszą na karniszach, wspinają się po firankach, urządzają nocne galopady przez środek łóżka po śpiących na nim ludziach albo urządzają sesje głośnego miauczenia o 4.00 nad ranem, podczas których obwieszczają całemu światu, że one już się wyspały i teraz coś by zrobiły. I to wszystko jest… normalne. Oczywiście część z tych zachowań można starać się rozładowywać, dając kotu zajęcia, organizując rozrywki i stawiając przed nim środowiskowe wyzwania. Ale jednak – kociak pozostanie kociakiem. Dlatego jeśli nie jesteś gotów na nieprzespane noce, kocie arie, karmienie 6 razy dziennie i sporą ilość uwagi, którą w takiego młodego zwierzaka trzeba zainwestować, być może jednak lepszym rozwiązaniem dla Ciebie będzie kot dorosły…

Po informacje o blaskach i cieniach życia pod jednym dachem z kotem w sile wieku oraz ze zwierzakiem dojrzałym zapraszam serdecznie do kolejnego numeru.

(0)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close