Strona główna Magazyn Wywiady Jesteśmy dla Was i z Wami – nowa platforma szkoleniowa „Rynku Zoologicznego”
1

Jesteśmy dla Was i z Wami – nowa platforma szkoleniowa „Rynku Zoologicznego”

Jesteśmy dla Was i z Wami – nowa platforma szkoleniowa „Rynku Zoologicznego”

„Inwestowanie w wiedzę zawsze okazuje się najlepszym interesem. Jeśli człowiek opróżnia swoją sakiewkę, by napełnić głowę, nikt nie może mu tego odebrać”. O nowym projekcie szkoleniowym magazynu „Rynek Zoologiczny”, technologiach, które kształtują handel i nowych pokoleniach, które za ich pomocą wpływają na rozwój branży zoologicznej mówi Alicja Kulbicka, wydawca magazynu „Rynek Zoologiczny”

Rozmawia: Mateusz Karatysz

Chciałbym zacząć naszą rozmowę od tematu, który z pozoru nie jest związany z zoologią. Jakie rozwiązanie z obszaru nowoczesnych technologii zwróciło ostatnio Pani uwagę?

(śmiech) Jeśli pyta mnie Pan o samosprzątające roboty, inteligentne lodówki czy też smart telewizory, to chyba one na mnie wrażenia już nie robią. Wszyscy chyba przyzwyczailiśmy się do nowoczesnej technologii w naszym życiu. W kieszeniach nie trzymamy już telefonów tylko minikomputery, które niejednokrotnie „ratują” nam życie, pozwalając bezbłędnie dotrzeć do celu, przeczytać opinie o miejscu, do którego chcemy się wybrać na wakacje, zanim je na żywo zobaczymy, liczą zjadane przez nas kalorie, pomagają żyć zdrowo, czy chociażby sprawdzić pogodę, gdy planujemy urlop. 

W tym kontekście niewiele mnie zaskakuje. Natomiast nie oznacza to, że nie ma obszarów, które zaskakują mnie dość mocno. 

Pierwszym takim zaskoczeniem był dla mnie sklep Amazon GO – bez pracowników, bez kas, bez gotówki. Potrzebujemy tylko smartfona i aplikacji mobilnej, którą skanujemy przy wejściu do sklepu i reszta „robi się sama” – sklep jest tak naszpikowany czujnikami, że wie, jaki towar pakujemy do naszej torby (nie potrzeba nawet koszyka), sam nalicza opłatę, która jest automatycznie ściągana z karty płatniczej. 

Drugim zaskoczeniem był dla mnie ostatnio samochód wykorzystujący rzeczywistość rozszerzoną. Już nie tylko GPS doprowadzający mnie do celu, ale cała interaktywna mapa pokazująca świat rzeczywisty, na który cyfrowo nałożone są nazwy ulic, drogowskazy czy znaki drogowe. Do tego masa czujników, które informują o każdym potencjalnym niebezpieczeństwie na drodze. No i mogłam komunikować się z nim poprzez komendy głosowe. Czasem wywoływało to salwy śmiechu, ale w większości przypadków było pomocne.  

Natomiast takim chyba największym zaskoczeniem jest dla mnie netfliksowy film „Czarne lustro Bandersnatch”. Film, który pozwala widzowi samemu zdecydować o losie bohaterów. 

To pokazuje, jak świat literackiej fikcji stał się niepostrzeżenie rzeczywistością, z jaką łatwością nowoczesna technologia wchodzi w nasze życie… W coraz większej liczbie branż usługowych człowiek zastępowany jest przez sztuczną inteligencję. W bankowości np. chatboty z sukcesem zastępują call centers, a liczba tradycyjnych placówek spada z roku na rok. Jak na tym tle ocenia Pani branżę zoologiczną?

Mamy na tym polu jeszcze sporo do zrobienia. Jesteśmy jeszcze mocno „analogowi”. Co oczywiście nie jest niczym złym, bo sama jestem zwolenniczką starej szkoły, która stawia na bezpośredni kontakt z ludźmi, ale rzeczywistość jest nieubłagana. Nowy konsument to pokolenie millenialsów, a za chwilę pokolenie Z, które nie zna innej rzeczywistości niż świat dzisiejszy. Nie zna tej rzeczywistości sprzed ery Internetu, smartfonów czy Facebooka. To są ludzie, którzy ciągle są online, a ich cechą charakterystyczną jest odporność na tradycyjny przekaz reklamowy. Dla marketerów sporym wyzwaniem jest dotarcie właśnie do nich. Stąd popularność takich aplikacji, jak Snapchat czy TikTok, które w przeciwieństwie do „tradycyjnych” mediów nie atakują ich nachalnymi przekazami reklamowymi.  Nie można też pominąć niebagatelnej roli internetowych celebrytów tzw. influencerów, którzy stają się wyrocznią dla tych młodych ludzi w kwestii wyboru produktów. I możemy z jednej strony mówić, że „to nas nie dotyczy, jest to ważne w branży fashion, w branży elektroniki użytkowej”, ale to nieprawda. Miałam ostatnio okazję uczestniczyć w premierze nowej marki kosmetyków dla psów, stworzonej przez znanego youtubera. Na start ma on genialny kanał komunikacji ze swoimi konsumentami – swój kanał na YouTube obserwowany przez przeszło 1,3 miliona subskrybentów. To ogromny potencjał – a to przecież część z nich ma zwierzęta i kupi jego produkt. Świat dookoła nas ewoluuje i również dotyczy to handlu. Branża zoologiczna nie istnieje w oderwaniu od rzeczywistości. Jesteśmy częścią tej zmiany i chcąc nie chcąc, musimy się przystosować.

Czy to z tego powodu tegoroczna Akademia Rynku Zoologicznego przybliża uczestnikom narzędzia marketingu internetowego? 

Zdecydowanie tak.  W tym roku do roli prowadzącego zaprosiłam Michała Mendelewskiego, właściciela firmy SEOrestart, który od ponad 20 lat pomaga biznesom w komunikacji marketingowej, od kilku lat koncentrując się właśnie na komunikacji w Internecie. Prywatnie jesteśmy przyjaciółmi od prawie 25 lat. Tak więc często rozmawiamy o nowinkach technologicznych, wymieniamy się  informacjami. Kiedyś tylko osobiście lub przez telefon, dzisiaj poprzez komunikatory internetowe. Pomysł na tematykę szkolenia zrodził się podczas jednej z dyskusji o tym, że smartfony zmieniły nasze życie w każdym jego aspekcie. Zmieniły również nasze podejście do handlu. Dla wielu smartfon jest pierwszym narzędziem, po które chwyta kiedy ma zamiar kupić cokolwiek, stał się naszym asystentem zakupowym. Za jego pomocą możemy sprawdzić skład produktu, jego cenę i dostępność na rynku. Nawet jeśli nie dokonujemy zakupu w Internecie, to i tak proces zakupowy tam właśnie rozpoczynamy. Dlatego tak ważne jest, aby mieć aktualną stronę internetową, być obecnym w Mapach Google, mieć aktualne godziny otwarcia sklepu w googlowskiej wizytówce. Dodatkowo social media. W 2018 roku konto na Facebooku miało 16 mln Polaków. To 16 mln konsumentów. Często na Akademiach na pytanie, czy uczestnicy mają swoje własne prywatne konto na FB, 80-90% odpowiada że tak. Ale konto firmowe – czyli konto swojego sklepu – już tylko nieco powyżej 40%. Skoro dzielimy się tak chętnie prywatnym życiem, to dlaczego nie pochwalimy się naszym biznesem? To i inne pytania zadajemy w tym roku na Akademiach.

Jednak sklepy wciąż jeszcze postrzegają Internet jako coś wrogiego. Może coś w tym jest, skoro nawet wiodący sklep internetowy w naszej branży ma ostatnio poważne problemy w sieci…

Na funkcjonowanie przedsiębiorstwa czy to w sieci, czy to w „realu” składa się wiele zmiennych. Jeśli nie funkcjonują one tak jak powinny, wtedy przepis na katastrofę jest gotowy. Wystarczy przeinwestować, nie zapłacić dostawcy, nie zapłacić pracownikom, nie mieć towaru na półkach. I wtedy nie ma żadnego znaczenia, czy jest to biznes osiedlowy, czy internetowy.

Internet jest narzędziem, które ma nam pomóc w promocji swojego sklepu, w promowaniu produktów, które sprzedajemy, pełni funkcję informacyjną. Jeśli zapraszamy do swojego sklepu behawiorystę czy dietetyka – poinformujmy o tym w naszych social mediach. Możemy robić najlepsze rzeczy na świecie, mieć najpiękniejszy sklep. Ale jeśli nikt się o tym nie dowie, to jaki tego sens? Promujmy się. A Internet nam w tym pomoże.

Miała już Pani okazję wysłuchać pierwszych opinii ze strony sklepów po szkoleniach. Na co zwracają uwagę uczestnicy? 

Chyba najczęściej słyszę, że doskonałym pomysłem jest pokazywanie darmowych narzędzi, które wspomogą funkcjonalność strony internetowej czy sklepu internetowego, jeśli ktoś takowy posiada. Z jednej strony bardzo się cieszę, że wiedza, którą przekazujemy, jest użyteczna, a z drugiej strony pokazuje mi to, jak dużo pracy należy jeszcze wykonać, aby przekonać właścicieli sklepów, by zainwestowali pieniądze w narzędzia internetowe. Bez inwestycji w marketing każdemu produktowi, każdej marce  w dzisiejszych realiach hiperkonkurencji będzie bardzo trudno zaistnieć. A inwestycja w e-marketing jest taką samą inwestycją, jak inwestycja w drukowanie ulotek. Tylko narzędzie się zmieniło.

Jak według Pani powinien wyglądać sklep zoologiczny przyszłości?

To trudne pytanie, bo zahacza już trochę o aspekty społeczne i chyba trochę filozoficzne. Z jednej strony mamy przykłady z branży spożywczej bezobsługowych sklepów, gdzie wszystko robimy sami. Jak w McDonald’s. Z drugiej strony mamy Internet – który daje nam szerokie spektrum wyboru – zarówno asortymentu, jak i czasu kiedy dokonujemy zakupów. Ale gdzie w tym wszystkim jest człowiek? Bez człowieka nie ma postępu. Maszyny mogą realizować wizje, ale tylko te, których twórcami jesteśmy my, ludzie. Nie wyobrażam sobie branży zoologicznej bez człowieka. Sklep bez obsługi jest jak puste mieszkanie. Bez zamieszkujących w nim ludzi nie stworzy się domu. Uwielbiam wszelkie nowinki technologiczne, pomagające mi w dokonaniu wyboru, lubię, kiedy sklep jest przyjazny, odpowiada na moje pytania. Ale właśnie – to nie sklep odpowiada na pytania, a pracujący w nim ludzie. Trend personalizacji jest mi bardzo bliski, chciałabym w sklepie czuć się jak u przyjaciela, gdzie mogę porozmawiać o swoim czworonogu może przy filiżance dobrej kawy?

Sądzi Pani, że wzorem branży spożywczej zaczną pojawiać się w Polsce bezobsługowe sklepy zoologiczne?

Jeśli znajdzie się wizjoner z kaprysem i dużymi pieniędzmi, nie liczący na szybką stopę zwrotu, to może..?

Ma Pani jakieś negatywne doświadczenia związane z zakupami w sklepach zoologicznych? 

Nie lubię generalizować, bo wyjątki tworzą regułę, ale dwa wydarzenia wryły mi się w pamięć – nie są związane z konkretnym sklepem, ale z całą sytuacją branży na przestrzeni tych kilkunastu lat, podczas których mam okazję obserwować rynek.

Pierwsze – pamiętam jak kilka lat temu odwiedzając sklepy, najczęściej słyszałam odpowiedź na pytanie „jak idzie”, „tak złego roku jak w tym roku to jeszcze nie było”, drugim – ogłoszenie znalezione w Internecie dotyczące sprzedaży sklepu zoologicznego pod Warszawą, w którym prognozowany miesięczny zysk był na poziomie 2000 zł netto i pod spodem znalazł się dopisek – „można dorobić sprzedażą biletów komunikacji miejskiej”… To spowodowało, że zaczęłam w pewnym momencie wątpić w to, czy branża zoologiczna przetrwa w takiej formie, w jakiej ją znaliśmy. Czy sklepy tradycyjne w dobie dyskontów, hipermarketów czy ekspansji internetowych sklepów zoologicznych dadzą sobie radę? Wiele branż sobie nie poradziło – z naszego rynku zniknęły tradycyjne sklepy sportowe zastąpione przez gigantów, takich jak Intersport czy Decathlon, małe księgarnie prowadzone przez pasjonatów odchodzą w niepamięć – wszyscy pamiętamy, jak Empik z typowej księgarni przeistoczył się w sklep, w którym możemy kupić dzisiaj blachę do ciasta czy hub usb. Marazm branży, pokolenie, które liczyło tylko aby „dorobić do emerytury”, brak profesjonalnego podejścia do marketingu. To wszystko nie wróżyło dobrze. Na szczęście na rynek wkroczyli młodsi, którzy zaczęli prowadzić biznesy zoologiczne tak jak sami chcieliby być obsłużeni. Branża wzięła się w garść i rynek odżył. Nie oznacza to oczywiście, że nie ma przed nim wyzwań. Dyskonty i hipermarkety nie zniknęły z rynku, Internetu nikt nie wyłączył, zmieniające się pokolenie konsumentów to dzisiaj wyzwania dla naszej branży.

Pojawiło się pokolenie, które widzi potrzebę inwestycji w wykwalifikowanych pracowników.

To też zmieniało się na przestrzeni lat. Na pewno sklepy sieciowe mają większą świadomość tego, że w pracownika należy inwestować, w tych mniejszych ona dopiero się rodzi. Mamy dziś rynek pracownika i skoro już go mamy, udało nam się go pozyskać, przyuczyć, co oczywiście kosztowało, dbajmy o niego, zwiększajmy jego kompetencje. To on jest wizytówką naszego sklepu i pierwszym kontaktem z klientem. Z moich doświadczeń wynika, że raczej nie ma problemu z wiedzą dotyczącą konkretnych produktów zoologicznych wśród sprzedawców, natomiast wiedza dotycząca wszystkich aspektów sprzedażowych dookoła kuleje. Sprzedawca  nie może być podawaczem z półki albo tylko kasjerem. Powinien – szczególnie w naszej branży – być specjalistą i doradcą. Znajomość podstawowych technik sprzedaży nie może być mu obca. Sprzedaż to umiejętność, której można się nauczyć. I ta myśl przyświecała powstaniu Akademii Rynku Zoologicznego. Od 5 lat szkolimy właścicieli i pracowników sklepów zoologicznych. W trakcie naszej Akademii przeszkoliliśmy już ponad 500 osób odpowiedzialnych za zoologiczne biznesy w Polsce. Co roku odwiedzamy 9 miast, gdzie miesiąc w miesiąc konsekwentnie edukujemy. A teraz przyszedł czas, aby zrobić krok naprzód. Przyszedł czas na stworzenie platformy AkademiaRynkuZoologicznego.pl

Może Pani powiedzieć coś więcej o tym projekcie? 

To cykl szkoleń, do współtworzenia których zaprosiłam w większości specjalistów spoza branży zoologicznej. Mocno wierzę w to, że aby się rozwijać, nie trzeba wyważać otwartych drzwi. Wiele z technik, które zaprezentujemy na naszych szkoleniach już ktoś wypróbował, przetestował na własnej skórze. I tak Joanna Janowicz, ekspert komunikacji interpersonalnej, doradca biznesowy oraz trener rozwoju, przygotowała szkolenie z zakresu marki osobistej oraz marki sklepu zoologicznego. Podczas szkolenia przygotowanego przez Joannę właściciele sklepów poznają korzyści wynikające ze spójnych działań personal & employer brandingowych, otrzymają konkretne narzędzia niezbędne w procesie budowania marki osobistej i marki sklepu, dowiedzą się, jak budować długofalowe relacje z klientami.

Do projektu zaprosiłam również Marka Borowińskiego, znanego już w naszej branży Shop Doctora, który  podczas szkolenia „Sklep zoologiczny, który zarabia” pomożenabyć umiejętności właściwej aranżacji przestrzeni handlowej sklepu zoologicznego, kompetencji w zakresie budowania odpowiedniego doświadczenia zakupowego, służącego zwiększeniu sprzedaży, a także nauczy właściwego tworzenia akcji handlowych zwiększających sprzedaż w sklepie zoologicznym.

Nie mogło zabraknąć oczywiście tegorocznego prowadzącego Akademię Rynku Zoologicznego. Michał Mendelewski zaprezentuje dokładnie poszczególne aspekty e-marketingu. Nie zabraknie szczegółowej analizy social mediów czy wdrażania SEO na stronie internetowej.

Temat, w jaki sposób wykorzystać fotografię i wideo w marketingu internetowym przedstawi podczas „Warsztatów YouTubera w branży zoologicznej” Mateusz Karatysz, redaktor naczelny „Rynku Zoologicznego”.

Ale to oczywiście nie wszystko. Renata Kozłowska, konsultant, trener biznesu, coach IICD, ekspert w zakresie sprzedaży i zarządzania, Karolina Hołda, specjalistka w dziedzinie dietetyki zwierzęcej, edukatorka, certyfikowana trenerka nauki, czy Sandra Kwiatkowska znana uczestnikom pierwszych dwóch edycji Akademii Rynku Zoologicznego to tylko niektóre z nazwisk osób, które wezmą udział w naszym projekcie. A to dopiero początek.

Szkoleniom przyświeca motto Benjamina Franklina: „Inwestowanie w wiedzę zawsze okazuje się najlepszym interesem. Jeśli człowiek opróżnia swoją sakiewkę, by napełnić głowę, nikt nie może mu tego odebrać”.

Kiedy właściciele sklepów będą mogli skorzystać z pierwszych szkoleń? 

Pierwsze szkolenia planujemy już we wrześniu. W tej chwili trwają prace nad uszczegółowieniem programów oraz funkcjonalnością platformy.  O postępie naszych prac oraz o terminach szkoleń będziemy informować za pomocą naszego profilu na FB oraz na naszej stronie www.rynekzoologiczny.pl, jak również w drukowanym wydaniu „Rynku Zoologicznego”.

Dziękuję za rozmowę. 

(1)

Comment(1)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *