Strona główna Magazyn Wywiady HOMO INTERNETUS na horyzoncie
0

HOMO INTERNETUS na horyzoncie

HOMO INTERNETUS na horyzoncie


Rewolucja informatyczna, która zmieni branżę zoologiczną?

„Marketing internetowy korzysta z nowoczesnych narzędzi, dostępnych dzięki rozwojowi technologii. Poznanie tych mechanizmów pozwala na korzystanie z nowych form dotarcia do klienta i budowania marki”. O rewolucji informatycznej, jej wpływie na prowadzenie biznesu oraz założeniach 5. edycji Akademii Rynku Zoologicznego mówią Konrad Bobiński, właściciel i Michał Silski, wspólnik w firmie IT Better

Rozmawia: Mateusz Karatysz

Tegoroczna Akademia przebiegać będzie pod hasłem marketingu internetowego. Co kryje się za tym pojęciem? Jak powinni rozumieć je właściciele sklepów zoologicznych?

Konrad Bobiński: Najkrótsza definicja marketingu brzmi „zaspokajać potrzeby, osiągając zyski”. Wydaje się to proste i oczywiste, gdyby jednak tak było, wszyscy odnosiliby sukces. Marketing jest koncepcją, która żyje i ciągle zmienia swoje oblicze. Ogólne zasady pozostają niezmienne, zmieniają się jednak sposoby dotarcia do potencjalnych klientów.
Czy zastanawiał się Pan kiedyś nad wyglądem sklepów internetowych? Zazwyczaj mamy nazwę produktu, opis, zdjęcia, cenę – praktycznie wszyscy opierają się na takim schemacie. Dlaczego?
Twórcy pierwszych sklepów on-line musieli się na czymś wzorować, wykorzystali to, co było im znane, czyli katalogi sklepów wysyłkowych. Sklepy internetowe są ewolucją katalogów, posiadamy tu więcej informacji, ale schemat pozostał ten sam. Jedyną istotną zmianą jest dostępność tu i teraz, kupujemy poprzez jedno kliknięcie, jest to możliwe 7 dni w tygodniu 24h na dobę, praktycznie z dowolnego miejsca na Ziemi.  
Marketing internetowy korzysta z nowoczesnych narzędzi, dostępnych dzięki rozwojowi technologii. Poznanie tych mechanizmów pozwala na korzystanie z nowych form dotarcia do klienta i budowania marki.

Z całą pewnością rewolucja informatyczna dzieje się na naszych oczach. Jak każda ma swoje dobre i złe strony. Mam wrażenie, że w branży zoologicznej Internet ma raczej złe konotacje. Bardzo często spotykam się z opiniami, że Internet kradnie klientów sklepom stacjonarnym…

K.B.: Stwierdzenie to pada nie tylko w branży zoologicznej, spotykałem się z nim wielokrotnie podczas mojej pracy. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że jest to pewne uproszczenie. Za przykład użyję strukturę typowego horroru, boimy się najbardziej, zanim zobaczymy potwora. Nasze wyobrażenie jest zazwyczaj straszniejsze niż rzeczywistość. Podobnie jest z Internetem, z tą tylko różnicą, że poznając pewne mechanizmy i narzędzia, możemy go okiełznać i użyć do naszych celów. Nawet jeżeli nie będziemy chcieli z tego korzystać, zawsze jest łatwiej walczyć  z wrogiem, którego się zna.

Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że każdy kij ma dwa końce. Internet w sposób naturalny wspiera sprzedaż tradycyjną, najlepszym przykładem jest efekt ROPO (research online, purchase offline – wyszukaj w Internecie, kup w sklepie). Spory odsetek klientów ogląda produkt w Internecie, a zakupu i tak dokonuje w sklepie stacjonarnym. O powodach tych zachowań i innych ciekawych faktach opowiem więcej podczas szkolenia.

Podobno kolejnym stadium ewolucji człowieka ma być homo internetus,człowiek sprzężony z siecią – dzięki implantom – na stałe. Tylko czy to nie ma już przypadkiem miejsca? Sztuczna inteligencja w telefonach, zegarkach, samochodach etc. Czy w świecie, który sobie projektujemy, będzie jeszcze miejsce na realne doświadczenia, jak choćby zakupy w namacalnie istniejącym sklepie?

K.B.: Homo internetus już stoi na progu naszych drzwi. Nie jesteśmy co prawda jeszcze sprzężeni bezpośrednio z siecią, ale na podstawie własnych obserwacji każdy może stwierdzić, że z Internetu korzystamy coraz częściej. Należy postrzegać to jako rozszerzenie naszej rzeczywistości, które uzupełnia nasze życie, natychmiast dostarcza informacje i rozrywkę. Nie sądzę jednak, by spowodowało to całkowite odejście od tradycyjnych form sprzedaży, nic nie jest w stanie – przynajmniej na obecną chwilę – zastąpić realnego kontaktu z drugim człowiekiem. Prywatnie mam nadzieję, że to się nie zmieni.

Można powiedzieć, że kolejne pokolenia rodzą się z urządzeniami mobilnymi w dłoniach. Z jakim rodzajem klienta mamy do czynienia w tym kontekście? Jest Pan w stanie określić jego cechy?

K.B.: Niestety na to pytanie nie da się odpowiedzieć w kilku zdaniach. Klienci są różnicowani w oparciu o coraz większą liczbę cech własnych: płeć, wiek, miejsce zamieszkania, wykształcenie, status materialny i wiele innych.
W związku z tym coraz częstszym trendem jest zupełna zmiana podejścia i zamiast „zgadywać”, z jakim klientem mamy do czynienia, wystarczy zapytać jego samego, kim jest, czego oczekuje. Idealnym instrumentem do tego celu są media społecznościowe np. Facebook.

Tytułowa rewolucja kształtuje nowe nawyki zakupowe, ale przede wszystkim wyznacza nowe standardy komunikowania między ludźmi. Internet daje nowe możliwości dotarcia do klienta. Tylko jak przełożyć je na branżę zoologiczną?

Na to pytanie poproszę o odpowiedź współprowadzącego tegoroczną Akademię Rynku Zoologicznego Michała Silskiego.

Michał Silski: Popyt istnieje cały czas, rodzi się stale niczym drobinki złota w piasku. Gdyby złoto dało się zbierać magnesem, jego poszukiwacze byliby o wiele zamożniejsi. Niestety z popytem jest podobnie, słabo reaguje on na wszelkie formy przyciągania, czego wyrazem są wskaźniki efektywności kampanii marketingowych. Można generować popyt, wydając majątek na kampanie albo nauczyć się słuchać i dostawać go za darmo. Ludzie nie tylko lubią, kiedy się ich słucha. Również bardzo się denerwują, kiedy się ich ignoruje. Dlatego klasyczny, jednokierunkowy marketing prócz wzbudzania popytu wyrządza szkody. Wszyscy lubią też dostawać konkretne, rzeczowe odpowiedzi, zawierające dużo istotnej treści w niewielu słowach. Dobry sprzedawca, czy to w Internecie, czy w sklepie, zyskuje dzięki temu olbrzymie pole do popisu. Trzeba tylko zainwestować w kompetencje i odpowiednie narzędzia.

Odnosząc to do Akademii Rynku Zoologicznego, proszę powiedzieć, jakie narzędzia marketingu internetowego zaprezentują Państwo podczas szkoleń?

K.B.: Przedstawimy przekrój dostępnych rozwiązań, skupimy się jednak na tych, które są w zasięgu przedsiębiorców z branży zoologicznej i są względnie łatwe do wdrożenia. Szczególną uwagę poświęcimy mediom społecznościowym i dostępnym metodom zaistnienia w Internecie.

Jakie korzyści może odnieść sklep zoologiczny, który weźmie udział w szkoleniu?

K.B.: Zanim przystąpimy do wdrażania rozwiązań, najpierw trzeba dokonać szczegółowej analizy: czego potrzebujemy i jakie mają być efekty naszych działań. To trochę jak z budową domu, jeżeli przystąpimy do projektu bez dokładnych planów i sprawdzonych wykonawców, osiągnięcie sukcesu może być bardzo trudne.
Korzyścią, którą na pewno odniesie każdy z uczestników szkolenia, będzie poznanie dostępnych rozwiązań i ich potencjału.

Czy treści szkolenia pozwolą jego uczestnikom wprowadzić prezentowane rozwiązania do swoich sklepów zoologicznych od razu?

K.B.: Część z prezentowanych rozwiązań będzie można wprowadzić w łatwy sposób. Nie to jest jednak jedynym celem szkolenia. Chcemy pokazać trendy, ważne jest, by być na nie otwartym i gotowym do działania. Jeżeli wdrażamy nowinki przed konkurencją, automatycznie zdobywamy przewagę.

M.S.: Istnieje obszerny zakres wiedzy technologicznej, której wdrożenie jest fundamentalnie ważne dla skuteczności działań w Internecie. Trudno dziś osiągnąć cokolwiek bez wiedzy jak działa pozycjonowanie albo czym różni się tag od słowa kluczowego. Oczywiście, są to tylko narzędzia, umożliwiające dalsze budowanie. Sukces ma formę konstrukcji wielowarstwowej, na której szczycie znajdują się dobre, długofalowe relacje i solidny wizerunek marki. Będziemy zadowoleni, jeśli choć trochę przyczynimy się do budowy tego sukcesu.

W 2019 roku wystartowaliśmy wspólnie z 5. edycją Akademii Rynku Zoologicznego. W poprzednich latach koncentrowaliśmy się na umiejętnościach miękkich: zarządzaniu sobą i personelem sklepu, a także wiedzy z obszaru psychologicznych uwarunkowań zachowania klientów oraz visual merchandisingu. Można powiedzieć, że ta edycja stanowi uzupełnienie pewnej całości. Jak odbiera Pan projekt, który zdecydował się Pan poprowadzić?

K.B.: Projekt odbieram bardzo pozytywnie, jestem w pełni przekonany, że może się przełożyć na wymierne korzyści dla uczestników. Jesteśmy z Michałem szczęśliwi, że możemy uczestniczyć w tym przedsięwzięciu. 
Wcześniejsze edycje Akademii były skupione na sklepie i zachodzących tam procesach. W tej edycji chcemy pokazać sklepy zoologiczne światu i zachęcić je do dialogu on-line w celu zwiększenia sprzedaży i budowania przywiązania do marki.

Czego mogą spodziewać się właściciele sklepów zoologicznych, którzy otrzymają zaproszenie na 5. edycję Akademii Rynku Zoologicznego?

K.B.: Przede wszystkim chcemy podzielić się wiedzą i doświadczeniem zdobytymi podczas pracy nad różnymi projektami. Wiedza książkowa to jedno, a używanie jej w konkretnych sytuacjach to zupełnie inna sprawa. Naszym celem jest przedstawienie nawet trudnych zagadnień w sposób prosty i ciekawy. Mogę zapewnić, że samo szkolenie nie będzie nudne i na uczestników czeka wiele atrakcji.

Do zobaczenia w styczniu w Poznaniu.

Firma IT BETTER skupia fachowców z wieloletnim doświadczeniem w dziedzinie informatyki, marketingu i kreacji. Funkcjonuje w modelu dynamicznego tworzenia zespołów zadaniowych w odpowiedzi na napływające zlecenia, co pozwala łączyć wysoką jakość pracy z optymalizacją kosztów. Celem IT BETTER jest, by tworzone rozwiązania przynosiły zleceniodawcom nie tylko doraźny zysk, ale także sprzyjały budowaniu długotrwałych, obustronnie korzystnych relacji z klientami.

IT to zakres naszych działań, Better to styl naszej pracy.

Dowiedz się więcej na www.itbetter.pl

(134)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *