0

Handel postcovidowy

Handel postcovidowy

Pandemia może nieodwracalnie zmienić wiele rynków, w tym także branżę zoologiczną. Globalne prognozy tempa rozwoju kategorii Pet Care spadły o kilka procent, ale najważniejsze wydają się zmiany w preferencjach klientów. Czy koronawirus stworzy nowy typ konsumenta?  

Michał Gradowski 

Kryzys związany z pandemią koronawirusa znacząco wpłynął i wciąż wpływa na globalną gospodarkę. Po okresie restrykcyjnych obostrzeń, asekuracyjnych zakupów na zapas na czas lockdownu przyszło załamanie frekwencji w sklepach detalicznych, by później wrócić do stabilnego poziomu sprzed pandemii. Branża zoologiczna, podobnie jak branża spożywcza, jest w stosunkowo dobrej sytuacji, nieporównywalnej z gastronomią, turystyką czy branżą eventową, ale wciąż musi się mierzyć z niepewnością i ostrożnością konsumentów. – W marcu można było zauważyć wzrost sprzedaży produktów dla zwierząt, związany częściowo z paniką konsumentów, a w konsekwencji lekki spadek w późniejszym okresie. Warto jednak pamiętać, że zwierzęta domowe zawsze jadły w domu, w przeciwieństwie do ludzi zamknięte w domu nie będą też jadły więcej, dlatego branża zoologiczna, a w szczególności kategoria pokarmów dla zwierząt jest relatywnie odporna na skutki pandemii – komentuje Mark Smucker, CEO J.M. Smucker Company, właściciela kilkunastu marek produktów dla zwierząt na łamach raportu Euromonitor International poświęconego branży zoologicznej. Nie zmienia to jednak faktu, że rynek się zmieni. Oto kilka danych, które dają ogólny ogląd stanu gospodarki w czasach pandemii oraz trendów, które mogą mieć wpływ na rozwój branży zoologicznej.   

Ceny i obawy rosną 

Według danych Eurostatu sprzedaż detaliczna w Polsce w czerwcu wzrosła o 2% rdr, po wzroście o 1,7% rdr w maju. Dane dla całej gospodarki nie są jednak optymistyczne. Jak podał Główny Urząd Statystyczny, w II kwartale 2020 roku realny produkt krajowy brutto Polski (po uwzględnieniu wzrostu cen) spadł o 8,9 proc. w porównaniu do poprzedniego kwartału. Względem analogicznego kwartału 2019 roku niewyrównana sezonowo dynamika polskiego PKB wyniosła -8,2%, wobec wzrostu o 4,6% w analogicznym okresie 2019 roku.

Jeszcze gorzej było w krajach bardziej dotkniętych pandemią. Według danych Eurostatu w II kwartale spadki PKB odnotowały także kraje Europy Zachodniej – najgorzej było w Hiszpanii (spadek o 18,5%), Francji (minus 13,8%) i Włoszech (minus 12,4%). Niewiele lepiej wypadły Niemcy, gdzie spadek PKB oszacowano na nieco ponad 10%.  

Bardziej optymistyczne są z kolei dane z rynku pracy – liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw w Polsce w lipcu wyniosła 6,25 mln i była o 66 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej – wynika z danych GUS.

Konsumenci są jednak dalecy od poczucia komfortu. Niepokoić może zarówno potencjalny ponowny lockdown jesienią, jak i obecna sytuacja gospodarcza, zwłaszcza rosnący poziom inflacji. Według danych GUS w lipcu wyniosła ona 3,1 proc., głównie za sprawą wzrostu cen żywności oraz energii. W I półroczu tego roku ceny towarów i usług konsumpcyjnych podwyższyły się w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 3,9 proc. Według badania przeprowadzonego przez Research&Grow na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wzrost poziomu inflacji jest już wyraźnie odczuwany przez konsumentów i ma wpływ na ich decyzje zakupowe. Na pytanie „Czy doświadczasz wzrostu cen produktów i usług?” twierdząco odpowiedziało aż 79% badanych, aponad połowa ankietowanych przyznała, że  gorzej radzi sobie z codziennymi wydatkami, trudniej przychodzi im zapełnienie koszyka podstawowymi produktami, spłata rat kredytów czy regulowanie bieżących rachunków. – Fakt, że sytuacja wielu osób stała się bardziej skomplikowana widzimy po danych na temat nieopłaconych w terminie rachunków i rat kredytów w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK. Zaległości konsumentóww kwietniu i maju wzrosły o ponad 1,2 mld zł, dwukrotnie bardziej niż w całym drugim kwartale zeszłego roku. Przybyło też 30,5 tys. nowych niesolidnych dłużników. Łączna suma zaległości konsumentów zbliżyła się do 81 mld zł – komentujeSławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. W cytowanym badaniu aż63% ankietowanych zgodziło się też ze stwierdzeniem „Kupuję tylko najpotrzebniejsze rzeczy”. Ogólna atmosfera i obawy powodują, że wzrosła skłonność do poszukiwania oszczędności i cięcia wydatków. Oglądanie złotówki dwa razy, zanim się ją wyda, deklarują też osoby, których sytuacja się poprawiła. To najlepiej pokazuje, że pandemia uszczupliła nie tylko budżety, ale też finansowy optymizm– dodaje Sławomir Grzelczak.

Klienci wracają do centrów handlowych

Najdotkliwiej skutki lockdownu odczuwali właściciele sklepów zoologicznych zlokalizowanych w galeriach handlowych, które nawet po otwarciu notowały znaczące spadki frekwencji. Sytuacja powoli wraca już jednak do normy. 

Dane zebrane przez Polską Radę Centrów Handlowych (PRCH) z 91 obiektów handlowych w całej Polsce – które odpowiadają 27 proc. całości polskiego rynku z perspektywy powierzchni najmu – są stosunkowo optymistyczne. 

Wskaźnik odwiedzalności obiektów handlowych (footfall) z każdym tygodniem sukcesywnie wzrasta o kilka punktów procentowych, a w dniach od 29 czerwca do 4 lipca wyniósł od 78 do 85 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Potwierdzeniem tej tezy może być otwarcie nowego sklepu zoologicznego Kakadu w Parku Handlowym Zakopianka w Krakowie  31 lipca tego roku. Nawet sieć Empik, która początkowo zapowiedziała wypowiedzenie umów najmu w 40 obiektach handlowych w całej Polsce, renegocjowała stawki i sukcesywnie otwierała kolejne sklepy.    

Czas na lokalne marki  

Strach o własne bezpieczeństwo oraz większa troska o budżet w niepewnych czasach doprowadziły również do zmian w zachowaniach konsumentów. 

Raport KPMG International pt. „Consumers and the new reality” – powstały na bazie badania, w którym wzięło udział ponad 12 tys. ankietowanych – omawia wpływ pandemii COVID-19 na potrzeby, zachowania i preferencje konsumentów. Podstawowy wniosek z tego badania jest jeden, ale bardzo istotny – na całym świecie wyłania się nowy rodzaj konsumenta, który ogranicza swoje wydatki, jest bardziej zaawansowany w korzystaniu z technologii cyfrowych i w bardziej przemyślany sposób podejmuje decyzje zakupowe. Jak czytamy w raporcie, najważniejsze czynniki wpływające na decyzje zakupowe to stosunek jakości do ceny (63% wskazań), łatwość dokonania zakupu (42%) oraz zaufanie do marki (41%). Co istotne, elementem tego zaufania jest przekonanie, że marka jest gwarancją, że produkty i usługi będą bezpieczne dla konsumentów, zaangażowanie firmy w lokalną społeczność, działania CSR, a także orientacja prośrodowiskowa. Wszystkie te czynniki są obecnie ważniejsze dla konsumentów niż w czasie przed pandemią. W badaniu KPMG ankietowani wskazywali też, na jakie marki będą stawiali w rzeczywistości postcovidowej. W grupie produktów non-grocery (spoza branży spożywczej) jedna czwarta ankietowanych zamierza częściej kupować produkty od lokalnych dostawców, co dziesiąty konsument planuje zwiększyć zakupy produktów znanych, lokalnych marek, 7% będzie kupować częściej marki własne, a 6% zapowiedziało, że ograniczy kupowanie produktów znanych, globalnych brandów.         

Przyspieszenie online

Jak każdy kryzys,także pandemia koronawirusa może znacząco zmienić funkcjonowanie wielu branż. Choć znaczące wzrosty w sprzedaży online notowane były w Polsce od wielu lat, to dopiero pandemia spowodowała skokowy wzrost liczby sklepów internetowych i firm oferujących swoje produkty na platformach e-commerce. Tylko do końca kwietnia liczba e-sklepów w Polsce wzrosła niemal o 1,7 tys. Jak wynika z danych firmy DS Smith, jednego z największych producentów opakowań, 68% respondentów potwierdziło, że dokonało większych zakupów w sieci w czasie pandemii. 

Według prognoz Banku Santander przychody z e-commerce w Polsce są zbliżone do średniej dla krajów UE, a udział e-commerce w handlu detalicznym może się ustabilizować w tym roku na poziomie ok. 8 proc., co oznacza wzrost o 2,6 proc. w porównaniu do roku 2019 r. Wskaźnik ten w szczytowym momencie pandemii wynosił jednak blisko 12 proc., co pokazuje, że potencjał rozwoju jest jeszcze bardzo duży. Udział handlu internetowego w przychodach firm – jeśli uwzględnimy zarówno sektor B2C, jak i B2B – jest natomiast jeszcze większy. Polska plasuje się dokładnie na poziomie europejskiej średniej wynoszącej ok. 18%. 

Warto też pamiętać, że – jak pokazują dane firmy badawczej KPMG – to przede wszystkim niższe ceny motywują klientów do zakupów online, ale nie jest to jedyny czynnik. W sklepach działających poza branżą spożywczą obok cen (67% wskazań) do zakupów online skłania klientów także wygoda (65%), szerokość oferty (52%) oraz bezpieczeństwo (41%).   

Jak zdobyć 10 milionów klientów? 

A jak jest w branży zoologicznej? Według danych Euromonitor International o ile jeszcze w 2009 r. wartość sprzedaży online na globalnym rynku produktów zoologicznych wynosiła zaledwie ponad 2%, to wskaźnik ten w 2020 r. ma osiągnąć poziom ponad 20%. Pandemia na pewno przyspieszy ten proces. Jak wynika z raportu „E–commerce w czasie kryzysu 2020”, przygotowanego przez  

Izbę Gospodarki Elektronicznej i Mobile Institute, to właśnie sklepy zoologiczne były największymi beneficjentami lockdownu, jeśli chodzi o wzrost sprzedaży online. – Część firm jest w ogromnych tarapatach, inne notują rekordową sprzedaż. Wszystko zależy od branży i stopnia udziału sprzedaży e-commerce w przychodach firmy. Wzrosty wysyłek nawet powyżej 70% obserwujemy w branżach takich jak: e-grocery, zoologia, suplementy i leki bez recepty – komentował na łamach raportu Mateusz Pycia, CEO firmy Globkurier.pl. 

Najlepszym przykładem potencjału drzemiącego w sprzedaży on-line produktów zoologicznych są wyniki internetowego sklepu zoologicznego

Chewy.com. Firma ta w 2011, pierwszym roku działalności miała 

około 2 mln dolarów przychodów, trzy lata później było to już ponad 200 milionów. W 2017 roku przychody Chewy.com przekroczyły 2,1 miliarda USD, rok później – ponad 3,5 mld, a firma może się obecnie (dane z 2019 r.) pochwalić bazą ponad 10 milionów aktywnych klientów. Wyróżnikiem Chewy.com jest usługa Autoship, która umożliwia automatyczne dostawy w wybranych odstępach czasu gwarantujące dodatkowe rabaty. W pierwszym kwartale 2018 roku udział produktów zamawianych z wykorzystaniem opcji Autoship wynosił 62,5% ogólnej sprzedaży. Rok później przekroczył już 67 procent, by w bieżącym roku osiągnąć poziom prawie 68%. 

Perspektywy i trendy 

Badacze Euromonitor International wraz z organizatorami targów Interzoo w Norymberdze (najbliższa edycja odbędzie się w dniach od 1 do 4 czerwca 2021 r.) przygotowali raport diagnozujący aktualną sytuację na rynku zoologicznym z uwzględnieniem pandemii. Wzrost na rynku Pet Care (porównując rok 2019 do 2020) szacowany przed pandemią na blisko 7% według nowych prognoz ma spaść do 4%. W kolejnym roku ma nastąpić jednak odbicie do poziomu ponad 7%. Jeszcze mniejszy spadek, na poziomie 1,4%, spodziewany jest w przypadku kategorii pokarmów dla psów i kotów, ale w tym przypadku już w 2021 można się spodziewać powrotu prognozowanego przed pandemią tempa wzrostu. Paradoksalnie konieczność zachowania dystansu społecznego między ludźmi może jeszcze bardziej zbliżyć ich do swych pupili, co oznacza większe zyski dla sklepów zoologicznych. Autorzy raportu zwracają także uwagę, że branży sprzyjają trendy społeczne – odsetek jednoosobowych gospodarstw domowych (a w takich bardzo często zwierzę jest równoprawnym członkiem rodziny) wzrósł w skali globalnej na przestrzeni ostatnich 10 lat (2009–2019) z 16 do 18%. 

Z kolei według danych Europejskiej Federacji Producentów Karmy dla Zwierząt Domowych (FEDIAF) przynajmniej jedno zwierzę domowe znajdziemy już w 85 mln europejskich gospodarstw domowych, co stanowi 38%. Sama wartość rynku pokarmów dla zwierząt domowych szacowana jest przez FEDIAF na 21 mld euro, a roczne wzrosty w tej kategorii w ciągu ostatnich 3 lat wynosiły 2,6%.

Badacze Euromonitor International wskazują też na trendy, które mogą mieć znaczący wpływ na rozwój branży. Jednym z nich jest konieczność zacieśniania relacji z klientami. Dobrym przykładem jest Musti & Mirri, fińska sieć sklepów zoologicznych, która wprowadziła pierwszy program lojalnościowy dla zwierząt. Właściciele tej sieci odkryli, że za każdym razem, gdy klienci odwiedzają ich sklep ze swoimi psami, wydają 20% więcej. Stworzyli więc koncept Biscuit – program lojalnościowy dla psów. Dzięki specjalnej obroży, zwierzę jest wykrywane po wejściu do sklepu, witane po imieniu na specjalnym monitorze, a właściciel w aplikacji na smartfonie dostaje punkty bonusowe za czas spędzony przez pupila w sklepie oraz promocyjne oferty na bazie historii wcześniejszych zakupów. Efekt? Konsumenci, którzy przyłączyli się do programu wydali w sklepach Musti & Mirri 18,7% więcej niż wcześniej.    

Przyszłością branży, co stało się jeszcze bardziej widoczne w czasie pandemii, mogą być także bezobsługowe sklepy. Pierwszy sklep zoologiczny tego typu, otwarty 24 h na dobę, bez choćby jednego pracownika, uruchomiła izraelska firmę Nowpet. Oferta obejmuje podstawowe produkty, a sklep wyposażono w nowoczesne technologie takie jak czytnik linii papilarnych czy system rozpoznawania twarzy, a paragon widoczny jest na ekranie smartfona zaraz po zakupie. Sklep otwarty w lipcu ubiegłego roku w Tel-Avivie ma 40 m kw. powierzchni, a koszty jego działalności, obejmujące opłaty za energię, czynsz i podatki, właściciel oszacował na 2,5 tysiąca dolarów miesięcznie, co wg jego szacunków pozwoli obniżyć ceny produktów o 20-30%. Takie sklepy na polskim rynku są raczej pieśnią przyszłości, na pewno nie zastąpią fachowego doradztwa, nie będą też w stanie zapewnić kompleksowej oferty, ale w przypadku dużych aglomeracji i kolejnych pandemicznych restrykcji mogą okazać się idealnym rozwiązaniem.  

(0)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close