Strona główna Magazyn Warto wiedzieć Czym jest „dokocenie” i jak się do niego zabrać?
0

Czym jest „dokocenie” i jak się do niego zabrać?

Czym jest „dokocenie” i jak się do niego zabrać?

„Dokocenie” to pojęcie, które coraz częściej pojawia się w słowniku kociego opiekuna. Wiele fundacji, schronisk czy nawet prywatnych osób promuje włączanie nowych kotów do rodziny jako remedium na stres, nudę czy samotność po stracie towarzysza. Kwestia jest jednak dość złożona, dlatego warto przyjrzeć się jej bliżej

tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk

Kocie kompetencje społeczne

Zacznijmy od tego, czym jest „dokocenie”. To wprowadzenie nowego kota do domu, w którym już mieszka jedno lub kilka zwierząt rezydenckich. Mogą być nimi koty, psy lub też może się trafić grupa mieszana. Najczęściej jednak „dokocenie” jest procesem polegającym na wprowadzaniu nowego kota do kota lub kotów już gdzieś bytujących – i właśnie na tej sytuacji chciałabym się skupić w tym tekście.

Zanim zdecydujemy się na „dokocenie”, warto zadać bardzo ważne pytanie o kompetencje społeczne zarówno zwierzęcia wprowadzanego do domu, jak i o ich stan tych kotów, które już w domu mieszkają. Czym są zatem kompetencje społeczne? Mówiąc najprościej – to zdolność zwierząt do zaakceptowania w swoim bezpośrednim otoczeniu innego przedstawiciela swojego gatunku oraz możliwości do nawiązania z nim relacji.

Podstawowym źródłem tych umiejętności jest tzw. „okres pierwotnej socjalizacji”, a więc pierwszych 12 tygodni w życiu kociaka, podczas których malec uczy się podstaw funkcjonowania w kocim świecie. Jeśli w tym czasie przebywa z matką, rodzeństwem lub innymi przedstawicielami swojego gatunku, z którymi wchodzi w społeczne interakcje, wówczas szybko i bezproblemowo uczy się, że poza nim na świecie są też inne koty, z którymi można się porozumiewać, bawić, gonić, a czasem także posprzeczać. Jednak nawet gdy czasami te interakcje są bardzo dynamiczne, to w każdej z nich kot potrafi się odnaleźć, a w późniejszym życiu radzi sobie z podobnymi sytuacjami dzięki pozyskanemu doświadczeniu i wyniesionej nauce.

Jeśli jednak mamy do czynienia z kotem, który kontakt z grupą rodzinną lub społeczną stracił zbyt wcześnie (np. w 8. tygodniu życia – bowiem właśnie ten wiek jest często uznawany za wystarczający, by wydać kocię do nowego domu), i nie miał okazji do odebrania pełnego pakietu nauki, wówczas jego kompetencje społeczne mogą być niewystarczające, by prawidłowo zapoznać się i skomunikować z nowym domownikiem. Jeśli tak się stanie, droga, którą trzeba będzie pokonać w celu zapoznania ze sobą zwierząt, będzie nie tylko kręta, ale też nikt nie zagwarantuje, że na jej końcu czeka sukces. Może być bowiem tak, że kot bez prawidłowej podbudowy społecznej nie przystosuje się do życia w towarzystwie drugiego zwierzaka (może to dotyczyć zarówno rezydenta, jak i kota wprowadzanego do domu) i nic nie będziemy w stanie na to poradzić.

Czy każdy kot potrzebuje towarzystwa?

To druga, po kompetencjach społecznych, bardzo ważna kwestia. Jeśli bowiem mamy zwierzę, które od zawsze żyło jako jedynak i nagle przyjdzie nam do głowy, że być może ono się nudzi i sprowadzimy mu towarzysza „dla rozrywki”, może się okazać, że będzie to przykład niedźwiedziej przysługi. Nasz kot będzie bowiem zmuszony do przebudowania większości zasad, którymi rządzi się jego koci świat, tak by odnaleźć się w nowej, niekoniecznie komfortowej dla siebie sytuacji.

Podobnie sprawa ma się z tymi kotami, które mają bardzo silną więź emocjonalną z opiekunem i od którego domagają się regularnej uwagi oraz sesji kontaktu. Tutaj również zdarza się, że ludzie myślą: „ha! Pewnie brak mu kogoś do zabawy – sprawię mu zatem towarzysza!”. Otóż nie! Jeśli kot chce kontaktu z Tobą, to chce go z Tobą konkretnie, a nie z innym osobnikiem, czy to ludzkim, czy zwierzęcym. Część kotów bardzo silnie pielęgnuje związki z konkretnymi osobami (lub także z kotami czy psami) i naprawdę nie chodzi im o aktywność „zastępczą”. Z tych samych powodów starszy kot może nie być zachwycony nowym towarzyszem po śmierci swojego wieloletniego kolegi czy koleżanki, a koty mocno zżyte ze starszą osobą mogą mieć problem z odnalezieniem się w nowej rodzinie po stracie opiekuna. Dlatego takie sytuacje wymagają dużego wyczucia w działaniu.

Kolejny przykład dotyczy kotów, które w swoim życiu doznały jakiejś krzywdy ze strony innych przedstawicieli swojego gatunku, a związane z tym traumatyczne przeżycia zapisały się głęboko w ich pamięci. Tutaj ważny jest fakt dotyczący kocich wspomnień – otóż okazuje się, że koty ich nie szeregują w ujęciu chronologicznym. Wynika z tego, że jeśli w życiu kota doszło do jakiegoś bardzo istotnego wydarzenia, to zwierzak po prostu będzie je pamiętał, nie określając, czy miało ono miejsce wczoraj, tydzień temu, czy kilka lat wstecz (pisał o tym szerzej w swoich pracach niezastąpiony prof. John Bradshaw). A że koty są jak ludzie i rzeczy złe zapamiętują lepiej niż dobre, to takie negatywne wspomnienie może przekreślić jakąkolwiek chęć do wspólnego życia z innym zwierzakiem.

Są też po prostu koci jedynacy – zwierzęta, które dobrze czują się same, bez jakiejkolwiek konkurencji na własnym terytorium. Takie koty, zmuszane do życia w grupie, będą nieszczęśliwe, co mogą wyrażać dwojako: albo wchodząc w otwarty konflikt z drugim osobnikiem, albo też prowadząc cichą  „wojnę podjazdową” np. w postaci pozakuwetowej urynacji czy defekacji. Ponadto życie w długotrwałym stresie będzie się negatywnie odbijać nie tylko na ich stabilności psychicznej, ale także na zdrowiu fizycznym. Dlatego, jeśli nie jesteśmy pewni do jakiej grupy zalicza się nasz kot, warto przed podjęciem decyzji o „dokoceniu” skonsultować się z behawiorystą, który pomoże ocenić, czy to dobry pomysł.

Jak dobierać koty?

Czy znacie to powiedzenie o przeciwieństwach, które się przyciągają? Otóż u kotów ono się nie sprawdza. Według wskazówek znanej i cenionej austriackiej behawiorystki i lekarki dr Sabine Schroll im bardziej podobne są do siebie koty, tym większa szansa na udane „dokocenie”. Sugeruje ona, by patrzeć na wszystko – od wieku, przez płeć, wielkość kota, jego upodobania żywieniowe i aktywnościowe aż po umaszczenie (jej zdaniem koty łatwiej akceptują osobniki wybarwione podobnie do siebie). Ja w swojej praktyce skupiam się przede wszystkim na wczesnych doświadczeniach z życia kotów, ustalam, czy żyły już wcześniej w kocich grupach i jak sobie tam radziły oraz czy są w zbliżonym wieku i czy mają zbliżone charaktery szczególnie pod kątem aktywności i potrzeb ruchowych – kiepsko mogłoby się bowiem zakończyć wprowadzanie 4-miesięcznego malucha do 17-latka, który większość dnia przesypia na kanapie.

Co do tego, czy kotki lepiej dogadują się z kocurami, czy z kocicami, to doświadczenie pokazuje, że w grupach zwierząt kastrowanych płeć nie odgrywa istotnej roli. O wiele ważniejsze są doświadczenia wyniesione z pierwszych 3 miesięcy życia oraz indywidualne cechy charakteru. Z mojej praktyki znam wiele grup złożonych z samych kotek i samych kocurów, a także rodzin mieszanych i nie mogę się jednoznacznie skłonić ku żadnej z tych opcji. Ważne, by koty były stabilne i bez zaburzeń, a zachowania płciowe i tak wyeliminuje kastracja.

Jak „dogadać” ze sobą koty?

Skoro wiemy już na co zwracać uwagę przy „dokoceniu” i jak dobierać zwierzęta do siebie, to teraz należałoby zadać pytanie, jak obce zwierzęta najlepiej sobie przedstawić? Podstawowa zasada mówi: stopniowo, powoli i w kontrolowanych warunkach. Ponieważ jednak jest to dość długi i wieloetapowy proces, opiszę go dokładnie w kolejnym tekście.

(385)

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *